Wcielenie Prus i Pomorza

0

W tej samej prawie chwili kiedy Kazimierz Jagiellończyk w sporze z anarchią odniósł prawdziwe zwycięstwo, stanęła na widowni naszych dziejów sprawa z Zakonem, ale już w nowej, odmiennej postaci. Czterdziestu czterech lat było potrzeba, ażeby bitwa pod Grunwaldem wydała swoje owoce. W ciągu tego czasu Zakon odarty ze swego uroku, pozbawiony ogólnego poparcia Europy, strawił się sam w sobie, utracił ducha, skrzywił wzorową niegdyś organizację, jednym słowem przemienił się w gniazdo wojowniczych mnichów, którzy, zapomniawszy o swoim powołaniu, na gruzach swojej dawnej wielkości postanowili do ostatka używać, i z niesłychanym zdzierstwem poddanego sobie kraju krwawe wyprawiali orgie. Rozbójnicze, wyniszczające rządy zakonne tym cięższym ludności pruskiej wydawały się jarzmem, że ludność ta tuż poza granicą swojego kraju widziała ziemie polskie swobodne, obdarzone rozległym samorządem, kwitnące, widziała świetny tron Jagiellonów, który potęgą swoją całemu krajowi nie zdzierstwo i okrutne pastwienie się, ale opiekę prawa i hojną łaskę przynosił. Nic dziwnego, że ludność pruska, a mianowicie rycerstwo świeckie w krajach zakonnych osiadłe, którego Krzyżacy nie zdołali zupełnie zniemczyć i w którym sława i wielkość ówczesna Polski zbudziła polskie wspomnienia, oraz zamożniejsze miasta zaczęły się już od dawna łączyć w wielki związek pod godłem jaszczurki i wobec Zakonu się wspomagać i bronić. Kiedy zaś Zakon pozyskawszy papieża i cesarza Związek Jaszczurczy rozwiązał i stłumić się gotował przemocą, ludność pruska nie zawahała się ani chwili i w uroczystym poselstwie wyprawionym do Kazimierza Jagiellończyka zażądała w r. 1454 wyswobodzenia jej spod jarzma Zakonu i przyłączenia do wielkiego państwa, które szanowało zwyczaje i prawa każdej ze swoich dzielnic i narodowości. Wystawiono i podpisano przywilej wcielenia Prus i Pomorza do Polski i rozpoczęła się ostatnia, trzynastoletnia z Zakonem walka. Nosiła ona odmienny od poprzednich charakter. Zmieniał się właśnie w całej Europie system prowadzenia wojny. Wyprowadzanie ogromnych zastępów rycerstwa okazywało się rzeczą nie wiodącą do celu, albowiem rycerstwo to, zmuszone własnymi środkami się żywić, nie mogło w polu wytrwać dłużej nad kilka miesięcy, a wyczerpawszy swoje zapasy nieraz w chwili rozstrzygającej wracało do domu, w czym go już żadna siła nie była w stanie powstrzymać. Daleko lepszych wyników można się więc było spodziewać od zastępów zaciężnych, które szczuplejsze znacznie liczbą, ale lepiej w sztukę wojowania wprawione, wytrwały na stanowisku, dopóki żołd otrzymywały, i każdą odniesioną korzyść umiały konsekwentnie wyzyskać. Tego sposobu prowadzenia wojny chwycili się Krzyżacy, a był on dla nich najlepszym i zresztą jedynym. Najlepszym, bo zadanie ich polegało już tylko na obronnym trzymaniu się w grodach i znużeniu Polaków jedynym, bo zbuntowana ludność Pomorza i Prus, prowadząc z Zakonem walkę, nie dała się do służby wojennej w obronie Zakonu nakłonić i tylko wielkie skarby Zakonu mogły mu obcych postawić obrońców. O zaciężnego żołnierza dla tego, kto miał pieniądze, nie było trudno, bo ustawiczne w XV w. wojny oderwały znaczną część ludności w całej Europie od produkcyjnej pracy i stworzyły żołnierzy z rzemiosła, którzy bez żadnej wyższej idei szukali walki i chleba u tego, kto lepiej płacił. Długo też bezużytecznie próbowali Polacy pokonać Zakon wielkimi wyprawami corocznie ponawianymi, ale wyprawy takie dodawały tylko otuchy miastom i ludności pruskiej i na kilka miesięcy zasłaniały je przed Zakonem, zresztą do systematycznego, długiego oblegania grodów, w których się zamykali przezorni Krzyżacy, nie dały się użyć. Zwrócili się więc i Polacy do zaciężnego żołnierza, a wynik całej wojny zawisł teraz od tego, która strona zdoła z większymi sumami wystąpić, która drugą przetrzyma. Myśmy przetrzymali i zwyciężyli. Ulryk Czerwonka, naczelny wódz zwerbowanych przez Zakon przeważnie czeskich zastępów, gdy mu Zakon z zapłatą żołdu zaległ, za 46 000 czerwonych złotych przeszedł z wojskiem swym na stronę milszych mu Polaków i stolicę Zakonu Malbork w ręce ich wydał. Zniesiono nowe zastępy przybywające Zakonowi z pomocą pod Puckiem do szczętu, innym na lądzie i na morzu zamknięto przystęp.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>