Upadek Zbigniewa Oleśnickiego – dalszy ciąg

0

Postawiono królowi warunek, aby Podole Polsce uroczyście przyznał, a dopóki tego nie uczyni, odmawiano uznania i posłuszeństwa. Król nie ustąpił, bo nie mógł, a tak zjazd po zjeździe, zamiast naglące sprawy załatwić, rozchodził się z niczym. Na zjeździe .krakowskim w r. 1452 Oleśnicki, nie znający już miary, po gwałtownej mowie z najgorliwszymi stronnikami salę obrad opuścił i pierwszy przykład ich zrywania zostawił. Oburzenie rosło w miarę tego, im król pewien swojego w większą się cierpliwość i stanowczość uzbrajał, a nieprzystojne mowy, z jakimi wobec niego występowała opozycja, milczeniem pomijał. Najgorszą stroną tego wszystkiego była ta okoliczność, że spór w kole najwyższych dostojników się nie zamykał, że Zbigniew, aby na swoim postawić, coraz to szersze kola rycerstwa weń wciągał i do anarchii je przyzwyczajał. Nareszcie na zjeździe piotrkowskim w roku 1453 zagrożono królowi detronizacją, ale Kazimierz zwyciężył i zasłaniając opozycji honorowy odwrót, zaprzysiągł tylko generalną, nic nie znaczącą formulę, że żadnej z ziem z Polską złączonych, mianowicie: Litwy, Rusi, Podola, Multan i innych, od państwa nie oderwie.

Oleśnicki utracił już wszelkie polityczne znaczenie, oburzył nawet na siebie cały naród, kiedy w imię swego kardynalstwa żądał w radzie królewskiej pierwszego miejsca przed prymasem i cały zjazd tą sprawą zamącił. Kiedy zaś w roku 1454 ziemie pruskie wezwały Polskę do oswobodzenia ich spod krzyżackiego jarzma, a Oleśnicki i temu się odważył sprzeciwić, głos jego przebrzmiał już bez żadnego echa. Zgryziony na wskroś, umarł w tymże roku Zbigniew, człowiek, który o dziesięć lat żył za długo.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>