Sprawa sukcesji po Piastach – dalszy opis

0

Ziemowit III, syn Trojdena, ks. mazowieckiego, miał dwóch braci, Bolesława ks. Czerwonej Rusi (fl340) i Kazimierza, po którego śmierci r. 1354 objął całe Mazowsze. .Umarł r. 1381, dzieląc kraj między dwóch synów, Janusza ks. na Czersku i Warszawie i Ziemowita IV, ks. na Płocku. Trzeci syn, Henryk, był biskupem płockim. cząwszy polityką nową, dalej sięgającą w przyszłość, pamiętał, że ją dłuższemu pobytowi na dworze andegaweńskim w Węgrzech zawdzięczał, nie przypisywał innym Piastom, a mianowicie Ziemowitowi, zdolności do dalszego poprowadzenia tej polityki, w której przyszłość Polski upatrywał, i gdzie indziej postanowił sobie wyszukać godnego następcy. Gdzież go miał szukać, jeśli nie na węgierskim dworze, z którym się przez wydanie siostry swojej Elżbiety za Karola Roberta spowinowacił i od którego nieustannie sam potrzebował pomocy. Szło przecież Polsce o odzyskanie wydartego przez Krzyżaków Pomorza, któż tego mógł lepiej dokonać, jak nie ten następca Kazimierza, który z tronem polskim i węgierską koronę połączy. Jakoż już w r. 1336 w czasie układów wyszogrodzkich zawarł Kazimierz z Karolem Robertem umowę, mocą której syna jego, Ludwika, swoim następcą wyznaczył i odzyskanie Pomorza jako pierwszy warunek i obowiązek nań włożył.

Krok ten Kazimierza nie napotkał na żaden stanowczy opór. Istniały podówczas dwa polityczne stronnictwa. Jedno tworzyła drobniejsza szlachta, głównie w Wielkopolsce osiadła, na wskroś konserwatywna i do dynastii Piastów patriarchalnie przywiązana. Ta sprzyjała niewątpliwie Ziemowitowi. Ale silniejszym było stronnictwo przeciwne, złożone z możnych małopolskich panów, którzy posiedli wszystkie urzędy i władzę, rozumieli myśl Kazimierza, a w poparciu jej mieli także osobiste widoki. Czuli oni dobrze, że ustrój polityczny Polski utracił już dawno swoją pa- triarchalną cechę, że stosunek króla do stanów społecznych opiera się na obopólnej umowie, pragnęli stosunek ten wyraziście uwydatnić, a czyż mogli celu tego lepiej dopiąć, jak zrywając otwarcie z zasadą dziedziczności, powołując na tron obcego monarchę i dyktując mu dowolnie warunki umowy? Wiedzieli dobrze, że jeżeli do takiej umowy przyjdzie, to nikt inny tylko oni sami będą ją imieniem narodu zawierać, wiedzieli, że wskutek tego znaczenie ich wzrośnie, że ster rządu w swoje ręce uchwycą. Chwycili więc myśl Kazimierza z nietajoną radością, wysłali w roku 1355 poselstwo do Budy i z panującym już wówczas po śmierci Karola Roberta królem Ludwikiem pakt uroczysty zawarli. Przyjmując ofia- rowaną sobie koronę zobowiązał się formalnym przywilejem Ludwik, że wszystkie prawa stanów uszanuje, nadzwyczajnych podatków nie nałoży, a wojny poza granicami kraju swoim kosztem będzie prowadził. Podobne przywileje wystawione znakomitszym miastom zapewniły mu i ten silny, a z możnowładztwem trzymający żywioł.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>