Ruch polityczny szlachty

0

Tylko gwałtownymi środkami, tylko użyciem siły mogła władza królewska złamać przywileje średniowieczne, dzielące ją od narodu, mogła do ogółu społeczeństwa się zbliżyć. Pragnęło tego zarówno społeczeństwo i tylko za jego poparciem mógł się oczywiście król na otwartą walkę z potężnym możnowładztwem odważyć, mógł z niej wybrnąć zwycięsko. Ogół narodu nie na próżno króla popierał, nie na próżno władzę królewską pragnął tak wysoko postawić i wzmocnić, miał w tym własne widoki i cele, pragnął, aby władza ta wzięła go w swoją opiekę, ażeby zapewniła mu prędki wymiar sprawiedliwości, uchyliła wyzyskiwanie go przez możnych, dała mu swobodę i poparcie w jego ekonomicznym rozwoju. Najusilniej popierali króla ci, którzy najwięcej cierpieli, którzy najwięcej się mogli spodziewać, jak to wyżej już powiedzieliśmy, ta, która wszystkie ciężary publiczne dźwigała – szlachta. Wzniosłe zadanie czekało tu Kazimierza, a od tego, jak je zdoła rozwiązać, zależała cała przyszłość narodu i państwa.

Posiadał Kazimierz wielkie poczucie swej władzy, umiał łamać opór nie tylko jednostek, ale całych klas społecznych i stanów, ale prawdziwy ten autokrata z osiągniętej władzy nie umiał zrobić należytego użytku, nie umiał skierować jej do ciągłego, systematycznego poparcia i podiuesienia doli słabych i uciśnionych, nie umiał nad nimi rozciągnąć opieki. W tym nie miał nic wspólnego z wielkim swym imiennikiem z XIV wieku. W ciągu jego długiego panowania nie widzimy prawie żadnego objawu pracy ustawodawczej, ulepszenia sądownictwa, nie widzimy żadnego śladu pojmującej swe zadanie administracji. Nic dziwnego, że taż sama szlachta, która po długich rządach możnowładczych powitała w Kazimierzu prawdziwego króla z radością, widząc się zawiedziona w nadziejach, utraciła nareszcie cierpliwość i wiekowe swoje skargi i żale wielkim objawiła wybuchem. Znowu na wyprawie wojennej w roku 1454 na granicy Prus, w obozowym kole na polach nieszawskich, przedłożono powszechne żądania królowi i, pod groźbą rozejścia się do domów, uzyskano ich zatwierdzenie i uroczyste przyrzeczenie ich wypełnienia. Żądała szlachta kodyfikacji praw puszczonych w niepamięć, uregulowania sądów, usunięcia nadużyć i nieporządków, domagała się, aby urzędnicy stale na swoich urzędach przebywali i obowiązków swych pilnowali, wołała przede wszystkim, aby zniesiono ograniczenia przemysłu i handlu istniejące na wyłączną korzyść miast, a sprowadzające drożyznę potrzebnych jej towarów i płodów. Jest to rzeczywiście głos wyrywający się z głębi tłumów do króla, głos uprawniony i długoletnim wywołany uciskiem i krzywdą. Skończyło się. jednak na uroczystej obietnicy, bo szlachta wcale jeszcze na polityce się nie znająca, do życia politycznego nie dorosła i żadnego w nim nie mająca udziału, nie miała sposobności, aby żądania swe wytrwale poprzeć, nie miała mocy, aby króla do ich spełnienia zniewolić. Z ruchu tego budzącego się między szlachtą umieli jednak wybornie skorzystać panowie. Do przywileju zatwierdzającego żądania wielkopolskiej szlachty wcisnęli oni zręcznie postanowienie, że król istniejących praw nie zmieni i wyprawy wojennej nie ogłosi, tylko po zasięgnięciu zdania ogółu szlachty w każdej ziemi na ten cel osobno na sejmik zwołanej. Na takim sejmiku mieli panowie pewność, że w tłumie drobnej, nieoświeconej szlachty będą rej wodzić, że zdołają ją obałamucić i w obronie swego stanowiska przeciw królowi skierować. Było to jednak jedyne postanowienie statutów nieszawskich, które się urzeczywistniało, bo nad jego wypełnieniem czuwali panowie. Nie mogąc na zjeździe urzędniczym w radzie królewskiej ograniczać króla, starali się go ograniczać za pomocą sejmików wolę ogółu narodu-szlachty przedstawiających.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>