Przywileje Kościoła i szlachty – ciąg dalszy

0

Duchowieństwu temu potrzeba było odpowiedniego majątku, ale i na to znalazł się wkrótce sposób. Napady Mongołów zbudziły w książętach i w narodzie religijnego ducha posypały się na rzecz kościołów i klasztorów ogromne nadania i darowizny, a sprowadzeni koloniści niemieccy pod kierunkiem sprowadzonych również świeżo zakonników Niemców umieli dobra kościelne wkrótce zagospodarować i w kwitnącym postawić stanie. Odtąd duchowieństwo nie tylko inteligencją, ale nie mniej majątkiem górowało nad innymi stanami. Książęta zaś potrzebując nieustannie pomocy Kościoła spieszyli na wyścigi, ażeby nadawaniem mu obszernych przywilejów nowe jego stanowisko i stosunek do .państwa określać i regulować.

Na koniec i reszta ludności polskiej, a przynajmniej znaczna jej część, w ciągu XIII wieku starała się zająć odrębne stanowisko. Wiemy już, w jaki sposób z łona ludności wieśniaczej wyrosło i wydobyło się rycerstwo, oddane piastowaniu urzędów i wojennej służbie. Wiemy również, że rycerstwo stanowisko swoje i majątek zawdzięczało swojej zasłudze, z wyjątkiem nielicznych prastarych rodzin szlacheckich, które jeszcze z dawnych książąt słowiańskich się wywodziły. Otóż w ciągu XIII wieku różnica ta pochodzenia zacierała się coraz więcej pod wpływem form i zwyczajów rycerskich zachodnich, które się wykształciły w czasie wojen krzyżowych na Zachodzie, a teraz do Polski wtargnęły. Usuwała się i w Polsce na drugi plan służba wojenna piesza, rycerstwo konne w ciężkich żelaznych zbrojach, ćwicząc się nieustannie we władaniu orężem, brało na siebie cały ciężar obrony kraju, wytworzyło wśród siebie pewien rodzaj braterstwa i równości, zamykając się samo w sobie, stawało się dziedzicznym i z ową szlachtą pierwotną zupełnie złączyło i zlało. Zorganizowało się ono w potężne rody szlacheckie, z których każdy na wojnę pod jednym hasłem (zawołaniem) się zbierał i pod jednym sztandarem walczył. Każdy taki ród przybrał nareszcie z końcem XIII wieku pewną zewnętrzną odznakę, pewien herb zagranicznym zwyczajem i nie tylko na wojnie, ale także w pokoju występował zawsze solidarnie, zabierał – o ile mógł – zgodny głos w politycznych sprawach, dóbr, które jego członkowie posiedli, ze swoich rąk nie wypuszczał i nawzajem się wspomagał i wspierał. Szlachta wyróżniała się więc zupełnie od ludu. Nie pracowała w dobrach książęcych, lecz miała własne majątki od księcia nadane, z których w miarę ich rozległości z większym lub mniejszym pocztem służbę wojenną pełniła, a od danin książęcych za to się uwalniała. Trudniła się służbą wojenną i urzędniczą, zostawiając uprawę roli swej czeladzi lub kolonistom niemieckim, W sądach nie podlegała jak reszta ludności kasztelanom, lecz w ważniejszych sprawach samemu księciu. Ludu wiejskiego, nad którym nie miała władzy, nie mogła ona jeszcze uciskać, ale tym więcej okazywała siłę swoją słabym książętom, wybierając pomiędzy nimi, uzyskując coraz to większe nadania, przewodząc i rządząc na wiecach.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>