Pogrom Zakonu

0

Można sobie przedstawić, jaką wściekłością zawrzała pierś Krzyżaków na wiadomość o wielkim posłannictwie cywilizacyjnym, jakiego właśnie na Litwie dokonywali Polacy. W jednej chwili tracił Zakon zdobycz, która mu właśnie miała wpaść w ręce, tracił swoje zadanie: nawracania niewiernych, tracił podstawę swojego bytu. Ustąpić dobrowolnie szczęśliwszemu współzawodnikowi, Polsce, na to nie pozwalała duma Zakonu, a zatem walka o byt i przewagę. Umieli Krzyżacy zużytkować i popchnąć na Polskę żywioły jej nieprzyjazne, zaczęli od zaburzenia żywiołu ruskiego na Litwie i rozniecenia rozterek pomiędzy licznym, rodzeństwem Jagiełły. Za ich poduszczeniem zaraz w r. 1386 Andrzej Wingold książę poło- cki i Swiatosław książę smoleński stanęli na czele ruskiego żywiołu, rzucili się na Litwę i w bitwie pod Mścisławiem sprawę swoją przegrali. Najdzielniejszy ze wszystkich książąt, brat stryjeczny Jagiełły, dumny syn wielkiego Kiejstuta, Witold, urażony oddaniem wielkorządów na Litwie nie jemu, ale bratu Jagiełły, niedołężnemu Skirgielle, stanął po strome Krzyżaków, atoli dwukrotne wyprawy mistrzów Engelhardta Rabę i Konrada Wallenroda w ziemie litewskie, bronione teraz nie tylko przez Litwinów, lecz także przez mężne drużyny Polaków, skończyły się sromotną klęską, Witold zrywając znowu hańbiące przymierze pogodził się w r. 1392 z Jagiełłą i na tronie wielkoksiążęcym zasiadł.

Pokazali Polacy, że Litwę nie tylko ochrzcić i cywilizować, ale także i obronić zdołają. Należało toż samo uczynić wobec Rusi, nad którą jeszcze dotychczas zawisła straszna przewaga Tatarów. Panowie polscy zyskawszy takiego wodza, jakim był Witold, dopomogli mu do wygnania wszystkich dzielnicowych książąt, do połączenia w jednym ręku wszystkich litewsko-ruskich ziem Olgier- dowego państwa, a śmiałym pochodem wdarli się w ziemię Złotej Hordy kapczackiej. W roku 1399 przyszło do krwawej bitwy pod Worsklą. Zwyciężył w niej Edygiej chan, zginął kwiat polskiego rycerstwa ze Spytkiem Melsztyńskim na czele, Witold zaledwie się ocalił ucieczką, a brzegi Czarnego Morza były dla Polski stracone. Przez trzysta lat miały jeszcze zagony tatarskie niszczyć żyzne przestrzenie południowej Rusi, ale Tatarzy, zmierzywszy się raz na swojej własnej ziemi z polsko-litewskim orężem, poznali, z kim mają do czynienia, i zadowalając się rozbójniczymi najazdy unikali już zawsze stanowczej z nową potęgą rozprawy i o rozciągnięciu panowania swego na zachód nie śmieli zamarzyć.

Najskuteczniejsze przedmurze od strony Tatarów stworzyli jednak Polacy w odebranej Węgrom zaraz w r. 1387 Czerwonej Rusi. Tutaj między Melsztyńskich, Gorajskich, Kurozwęckich, Tarłów, Kmitów rozdzielił Jagiełło niezmierne przestrzenie, a możne te rody, sprowadziwszy do zniszczonego kraju kapitał i siły robocze, umiały go zagospodarować, warownymi zamkami najeżyć i z Jaśkiem Tynczyńskim, wielkorządcą ruskim, na czele przeciw najazdom dziczy samoistnie bronić. Tutaj, na Rusi, otrzymał Ziemowit mazowiecki ziemię bełzką w nagrodę za uznanie Jagiełły, w chwili, .kiedy osadzony przez Ludwika Węgierskiego na Kujawach, a niechętny Jagielle Władysław opolski dzielnicę swą tracił.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>