Poglądy historiozoficznych szkoły lelewelowskiej

0

Był więc dla nas już ostatni czas, ażeby się ocknąć i nad przeszłością naszą rozpocząć pracę nową i na lepszych podstawach opartą – jeżeli obcy nie mieli nas ubiec, jeżeliśmy nie mieli na dzieje nasze przez szkła obce, niemieckie, się zapatrywać. Obawa ta dzisiaj już prawie zniknęła i nie ma też rzeczy, która by nas większą napawała otuchą.

Po ciężkich, nowych doświadczeniach społeczeństwo nasze straciło wreszcie zaufanie do poglądów historiozoficznych szkoły le- lewelowskiej, którymi się dotychczas karmiło. Czytając opisy samych świetnych czynów, w jakie obfitować miała nasza historia, przewracając w niej karty, na których oręż polski wielkimi się zapisał zwycięstwy, słuchając historyków prawiących nam o wyjątkowych cnotach naszych domowych i politycznych, trzeźwe pokolenie dzisiejsze zapytało się: dlaczego to wszystko nie doprowadziło nas tam, gdzie stoją inne spółczesne narody? Przyszliśmy do przekonania, że dzieje Polski są dotychczas jedną nie rozwiązaną zagadką. Zbadać tę zagadkę stało się teraz usilnym i powszechnym dążeniem. Zadanie to złożyliśmy w ręce nowego zastępu historyków, których hojniejszymi, niż kiedykolwiek posiadali, wyposażyliśmy środkami. Otworzyliśmy im zamknięte dotychczas archiwa, pozwolili postępować systematycznie, rozpocząć od wydawnictwa materiałów historycznych i ich krytycznego zbadania. Praca wydawnicza stoi też teraz na porządku dziennym i olbrzymimi rzeczywiście postępuje kroki. Utorowali jej drogę August Bielowski, Tytus Działyński, Konstanty Przezdziecki i Zygmunt Antoni Helcel. Pierwszy zebrał wszystkie nasze roczniki i kroniki średniowieczne w pomnikowym dziele:

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>