Apostolstwo Litwy – dalszy ciąg

0

Polska przyjęciem chrześcijaństwa odjęła Niemcom pozór do strasznych krucjat i eksterminacyjnych wojen, Litwa upartym swoim wytrwaniem przy pogaństwie ściągnęła na siebie całą potęgę Niemiec przez krzyżacki Zakon zorganizowaną, a wśród morderczej, przez 150 lat bez wytchnienia prowadzonej walki potęgowała tylko swoją dzikość obyczajów i barbarzyństwo, które na jej zapasach domowych osobliwsze wyciskały piętno.

czytaj dalej

Słowianie – ciąg dalszy

0

W V wieku dopiero zetknęli się Słowianie bezpośrednio z cywilizacją, znaleźli się wśród podobnych warunków, w jakich plemię germańskie zostawało już od niepamiętnych czasów wobec Rzymian, Nie mogli też o tym Słowianie zamarzyć, ażeby się z Germanami zrównać, ażeby w roli historycznej, jaką tamci rozpoczęli, stanąć wobec nich z groźnym współzawodnictwem. I Germanie byli jeszcze dziczą, ale dziczą silnie zorganizowaną Słowianom brakowało wszelkiej spójni i organizacji. Podzieleni na nieskończoną ilość ludów i luźno ze sobą łączących się szczepów, stosunkowo do zajętych niezmiernych obszarów nieliczni, żywili się z myślistwa, pszczelnictwa, chowu bydła, a przede wszystkim z uprawy roli, do której sama natura ziemi przez nich zajętej zwróciła ich wcześniej niż zachodnich Germanów. Porzuciwszy jednak prędko życie koczownicze i wojownicze, nie wyrobili w sobie Słowianie poszanowania prawa i despotycznej władzy, nie mieli poczucia siły, jaką daje wewnętrzna karność i zgoda. Zadanie ich ograniczało się też do tego, ażeby korzystając z przyjaznych warunków, w zajętej ziemi stale się usadowić, granice siedzib zakreślić, napady odpierać, a przejmując powoli zdobycze starszej cywilizacji, skupiać się i zjednoczyć w zdrowo się rozwijające i silnie urządzone narody i państwa. Zadanie to spełniają Słowianie rzeczywiście w przeciągu pięciu wieków po swoim ostatecznym usadowieniu się, to jest pomiędzy szóstym a dziesiątym stuleciem po narodzeniu Chrystusa.

czytaj dalej

Ludy czeskie

0

Związek Wielkomorawski znalazłszy wielkiego wodza w Świętopełku (870-894) przetrwał też dłużej rozbiły go dopiero z początkiem dziesiątego wieku waśnie wewnętrzne i straszne napady Węgrów, którzy w miejsce Awarów wstąpili. Dzikie hordy węgierskie, pustosząc całe Niemcy, nie przepuściły odgraniczającym ich od Niemiec Słowianom, zniszczyły ustrój ich polityczny, wyrwały świeżo zaszczepione chrześcijaństwo i cywilizację, a osiedliwszy się nad środkowym Dunajem, w Panonii, rozdarły Słowiańszczyznę na zachodnią i południową, przecięły zbawienne związki Słowian morawskich i czeskich z Carogrodem i oddały ludy te wyłącznemu wpływowi Niemiec,

czytaj dalej

Rząd i poddani cz. II

0

Żadna z tych form rządu nie jest od drugich bezwzględnie lepsza, każda ma swoje zalety i swoje wady, dobroć każdej zależy od usposobienia i wykształcenia ludności, dla której ma działać. Ludom stojącym na niskim stopniu rozwoju odpowiada więcej monarchia absolutna lub arystokracja, ludom wyżej rozwiniętym i dojrzałym monarchia konstytucyjna lub demokracja, zwana także republiką, rzeczpospolitą.1 Mylne jest zdanie, jakoby republika oznaczała wolność i szczęście narodu, zaś monarchia absolutna jego niewolę i ucisk. Owszem, w monarchii absolutnej rozumnie rządzonej lud może się czuć swobodny i szczęśliwy, zaś w republice, jeśli na jej czele staną ludzie gwałtowni lub zepsuci, może panować najsroższa niedola i ucisk.

czytaj dalej

Odmienne zasady rządzenia

0

Każdy mieszkaniec państwa jest jednakże nie tylko poddanym, lecz także obywatelem państwa, to jest: może domagać się od rządu opieki i obrony swojej osoby i swoich interesów i może mieć udział w samymże rządzie. Udział ten może być większy lub mniejszy, co od formy rządu i istoty państwa zależy. Otóż nie tylko prawem, ale zarazem powinnością jest obywatela, ażeby udział ten w rządzie, jaki mu jest przez prawo przyznany, starał się dla dobra państwa zużytkować. Uczyni to, jeśli wyrobi sobie zdrowe przekonanie, jak państwo rządzone być powinno. Gdy zaś wszyscy ludzie nie mogą jednakich zupełnie mieć zasad, dobrze więc każdy obywatel działa, jeżeli z ludźmi podobnego przekonania się zwiąże i łącznie z nimi zasady swe w zarządzie państwa przeprowadzić się stara. W ten sposób powstają w państwie stronnictwa, które ze sobą współzawodniczą. Przeciwne sobie stronnictwa i ich nieustanne ścieranie się nie jest bynajmniej dla państwa rzeczą szkodliwą i zgubną, byleby stronnictwa takie starały się przeprowadzić pewne jasno określone zasady polityczne, a nie szukały tylko zaspokojenia swojej ambicji i samolubnych celów i byleby każde stronnictwo dążąc do władzy uznawało rząd istniejący i wspierało go, jak długo istnieje. W takim razie pozostaje powaga rządu pomimo ścierania się stronnictw nienaruszona, ludzie piastujący władzę mają nad sobą nieustanną kontrolę przeciwnego stronnictwa, przeprowadzają swoje zasady stanowczo, a z chwilą kiedy zasady te się przeżyją i nowym miejsca ustąpić muszą, ustępują i oni, robiąc miejsce ludziom przedstawiającym nowe zasady i nowe dążenie. Natomiast nic szkodliw- szego dla państwa, jak brak stronnictw ścierających się z sobą o odmienne zasady rządzenia. W państwie takim panuje wprawdzie zupełna cisza, ale cisza ta jest oznaką braku życia, znamionuje zgniliznę i wewnętrzny zastój, dozwala wypływać na wierzch ludziom, którzy działają tylko dla swych osobistych widoków i państwo do niechybnego prowadzą upadku.

czytaj dalej

Nienawiść ku Niemcom jednoczyła lepiej niż cokolwiek oba narody

0

Zbyt wielka była to myśl, zbyt ponętne widoki, aby nie miały zyskać dostępu do serc i umysłów Polaków. Poczucie bliskiego pokrewieństwa z Czechami tkwiło żywo w umysłach narodu, język czeski tak był jeszcze do polskiego zbliżony, że kaznodziejów czeskich lud polski dokładnie rozumiał. Nienawiść ku Niemcom jednoczyła lepiej niż cokolwiek oba narody, a na polach Grunwaldu krew czeska po stronie polskiej płynęła. Husytyzm też w szeregach niższego duchowieństwa i pomiędzy rycerstwem robił zastraszające postępy, chwycili się go na koniec panowie polscy rządom hierarchii kościelnej niechętni i pod hasłem połączenia Czech z Polską utworzyli odrębne, husyckie stronnictwo.

czytaj dalej

Natura ludzka i związki pokrewieństwa

0

Obdarzył Bóg człowieka władzami i przymiotami, za pomocą których może się coraz to wyżej i wyżej rozwijać. Celu tego nie mógłby jednak człowiek dopiąć, gdyby każdy z osobna tylko o własnych swych siłach rozwijać się starał. Dlatego posiada naturę towarzyską polegającą na tym, że do pracy swej stara się wciągnąć innych sobie podobnych. Połączonymi siłami dochodzimy dopiero do wyników, których żaden z nas z osobna nie byłby w stanie otrzymać, a z których każdy następnie korzysta.

czytaj dalej

Naród

0

Powiedzieliśmy już wyżej, że państwo obejmować może kilka pokrewnych sobie ludów i szczepów powstają jednak i takie państwa, w których kilka różnorodnych szczepów, a nawet plemion się mieści. Zależy to od przypadku. Państwo dłuższy czas istniejące i zdrowo się rozwijające wywiera jednak ogromny wpływ na całą ludność, która do niego należy. Jeżeli ludność ta nie jest zbyt od siebie oddzielona różnością pochodzenia, charakteru i mowy, to w takim razie zacierają się drobniejsze różnice, tworzy się jednolity, piśmienny język, cała ludność poczuwa się do ścisłej politycznej jedności, do wspólnego rozwoju i życia. Taką politycznie wykształconą ludność nazywamy narodem.

czytaj dalej

Majątek jest tylko środkiem, a wielka polityka celem

0

Na pierwszym miejscu stoi niewątpliwie wzniesienie jak największej fortuny domowej. Nie zapominają o tym te wszystkie rody pańskie, które już wiele, niezmiernie wiele posiadły. Ręka Jagiełły, który im chrzest swój, tron polski, obronę od Zakonu, potęgę blask swój na całą Europę rzucającą zawdzięcza, nigdy się nie zamyka. Możnowładcy występują zwartym szeregiem, nie dopuszczając żadnego szlachetki do drogi urzędów, zaszczytów i majątku. Jedyny do nich dostęp przez krzesło biskupie. W Kościele tylko wydobywa się na wierzch zasługa i talent, ale ktokolwiek już raz zasiadł na krześle biskupim, ten popiera bratanków, zdobywa im ciężkim bojem majątki i zaszczyty i daje nowemu możnowładczemu rodowi początek. Tęczyńscy, Tarnowscy, Mel- sztyńscy, Kurozwęccy, Kmitowie – arystokracja XIV wieku, ko- lonizatorowie na wielką skalę Małopolski i Rusi – uzupełniają się w wieku XV Oleśnickimi i Jastrzębcami-Rytwiańskimi. Żądza majątków przechodzi w trawiącą gorączkę, popycha do gorszących targów, zapasów i zbrodni, rzuca niekorzystny cień na najznakomitsze osobistości XV wieku, w obyczajach rodzi zepsucie i dzikość. Nie dla używania jednak, nie dla sprośnego sybarytyzmu walczy arystokracja polska XV wieku o posiadłości. Jest to jedyna droga do politycznego znaczenia i wpływu. Wzorowym gospodarstwem podnoszą się nie tylko fortuny panów, ale i zamożność narodu, a kiedy idzie o dopięcie szlachetnej politycznej ambicji, o wystawienie warownych zamków i zbrojnych zastępów na obronę kraju, o podjęcie kosztownego poselstwa i trudnej sprawy dyplomatycznej, możnowladca polski XV wieku nie waha się całej fortuny swojej postawić na kartę.

czytaj dalej

Małopolska

0

Książęta małopolscy, już od Kazimierza Sprawiedliwego począwszy, opierali się na duchowieństwie, a w zamian za to poparcie nie szczędzili mu łask i przywilejów. Syn i następca Kazimierza w rządach Małejpolski, Leszek Biały (fl227), poddał księstwo swe papieżowi i obowiązał się płacić mu corocznie 4 grzywny srebra, toteż panowanie jego wolne było od zatargów z duchowieństwem i mogło zwrócić się na zewnątrz, mianowicie ku sprawom Rusi.

czytaj dalej

Bolesław Śmiały (1058-1080)

0

Jedną z największych zagadek w całej historii polskiej jest niewątpliwie panowanie Bolesława Śmiałego. Wiemy o jego licznych i śmiałych, i szczęśliwych wojennych wyprawach. W roku 1061 wyprawia się Bolesław na Węgry i wprowadza na tron Belę, którego Andrzej tronu tego pozbawił w r. 1069 rusza z wojskiem do Kijowa i zdobywa go na rzecz Izasława, którego wypędzili właśni poddani w r. 1074 wprowadza na tron Węgier Gejzę wbrew drugiemu pretendentowi, Salomonowi w r. 1076 popiera znów Izasła- wa, a wśród tego wszystkiego walczy z Czechami i odpiera Pomor- ców. W roku 1075 przybywa też do Polski legat papieski, w roku następnym Bolesław koronuje się królem, ale niebawem rozpoczy- l Bolesław H Śmiały, najstarszy syn Kazimierza I, wstąpił na tron w r. 1058, panował do r. 1079 lub 10B1, bo data Jego wygnania niepewna, umarł na wygnaniu, nie wiadomo, w którym roku, pozostawił Jednego syna, Mieszka, urodzonego z żony Wisławy, księżnej Halickiej. Drugim synem Kazimierza był Władysław Herman (umarł 1102), trzecim Mieczysław, który zmarł jeszcze r. 1088. Córka Kazimierza, Swiętochna, wyszła za Władysława II czeskiego. na groźne zatargi z biskupem krakowskim Stanisławem uniósłszy się namiętnością, morduje go w dn. 11 maja 1079 r,, a w następstwie tego faktu niebawem tron traci. Zmuszony uciekać do Węgier, na wygnaniu, w zupełnym zapomnieniu kończy swe życie.

czytaj dalej