Kazimierz a potrzeby duchowe narodu

0

Razem z rozwojem kolonizacji niemieckiej rozwinęły się także i zajaśniały w całym blasku sztuki, które z nią do Polski przybyły, malarstwo, rzeźba, złotnictwo i architektura. W okazałych pieczęciach królewskich, w miniaturach przechowanych w rękopiśmiennych kodeksach, w pomnikach kościelnych widać jej ożywcze tchnienieYZdanie, iż Kazimierz Wielki „zastał Polskę drewnianą, a zostawił ją murowaną”, najzupełniejszą jest prawdą. Dopiero za Kazimierza i za jego czynną inicjatywą zaczęto wznosić z muru obronne zamki i dwory królewskie i rycerskie, baszty, bramy, ratusze, sukiennice, a nawet domy prywatne w miastach, dawne kościoły przerabiano na ogromne świątynie.,] a styl romański gotyckiemu pierwszeństwa ustąpił.

czytaj dalej

Kalinka i Szujski

0

Kalinka i Szujski reprezentowali pierwsze starsze pokolenie historyków szkoły krakowskiej,8 dla których głoszony przez nich pogląd na dzieje stanowił wynik długotrwałych osobistych przemyśleń i rozrachunku z dawniej wyznawanymi poglądami. Bobrzyński natomiast, (jak też młodszy odeń o kilka lat Stanisław Smolka) nie mieli tego rodzaju obciążeń: kształtowali się w czasach, kiedy ideologia demokratyczna i romantyczna nie sprawowały już rządu dusz, lecz kiedy na myśleniu współczesnych wycisnęły swe dobitne piętno poglądy sformułowane przez ich poprzedników. O ile Kalinka i Szujski dokonywali swych historycznych przewartościowań w odwołaniu do różnych wątków minionej już w zasadzie filozofii dziejów – pierwszy do ortodoksyjnego kościelnego prowidencjalizmu, drugi do idealistycznej filozofii niemieckiej pierwszej połowy XIX wieku – to Bobrzyński i Smolka wolni byli od takich filozoficzno-ideologicznych tradycji, bliżsi zaś nurtu pozytywistycznego, z którym łączyła ich profesjonalizacja historii oraz metoda historyczna. Przedstawiciele młodszego pokolenia kierunku krakowskiego, nawiązując do dorobku współczesnej nauki zachodnioeuropejskiej, na jej podstawie starali się przewartościować sądy, sformułowane przez swoich mistrzów. Aczkolwiek nie zamierzali poszukiwać zasadniczo odmiennych poglądów na dzieje Polski i podkreślali swój ścisły związek z zapatrywaniami historycznymi Kalinki czy Szujskiego, to przecież starali się rozwinięte przez nich koncepcje oprzeć na innych, nowocześniejszych podstawach metodologicznych, zinterpretować je w nowych pozytywistycznych kategoriach myślenia naukowego, w duchu realizmu i empi- ryzmu, jak też idei racji stanu nowożytnego państwa. Tak tedy zgodność ogólnego kierunku myślenia obydwu pokoleń historyków szkoły krakowskiej nie musiała oznaczać i nie oznaczała zgodności ogólnych założeń teoretycznych i metodologicznych ani identyczności szczegółowych sądów o zjawiskach i procesach dziejów polskich. Występuje to szczególnie wyraźnie przy porównywaniu dziejowych syntez Szujskiego i Bobrzyńskiego.

czytaj dalej

Historyczna Synteza Bobrzyńskiego

0

Dzieło krakowskiego historyka stanowiło konsekwentne, nieubłagane w swej logice przewartościowanie polskiej narodowej tradycji. Uczony miał odwagę formułowania niepopularnych sądów, przeciwstawiania się temu wszystkiemu, co sercu najmilsze, co pragnęłoby się z całej duszy mieć za rzeczywistość. Synteza Bobrzyńskiego była wyzwaniem, rzuconym w twarz tysiącom czytelników przez historyka głęboko przekonanego o słuszności swoich przekonań, który nie cofał się przed podjęciem bolesnego obrachunku, Bobrzyński pisał:

czytaj dalej

Historyczna Synteza Bobrzyńskiego cz. II

0

Zebrawszy ich pewien zapas, należało je ustawić i dokładniej określić. W ten sposób powstała niniejsza książka. Jeżeli bowiem program naszej działalności i pracy nie miał być oderwaną teorią, jeżeli miał się liczyć z warunkami, wśród których żyjemy, to należało przeprowadzić go przez całe dzieje naszego narodu i na dziejach tych rozszerzyć, sprostować i sprawdzić,4

czytaj dalej

Dwoistość urzędników

0

Dwoistość urzędników, która aż do końca XV wieku się utrzymała, wydawała wyborne owoce, bo kiedy urzędnicy królewscy zapewniali wykonanie rozkazów królewskich, to urzędnicy ziemscy i miejscy, autonomiczni, strzegli interesów ziemian i miast, a obie hierarchie urzędnicze wybornie się uzupełniały. Samorząd zostawiony dziedzicom stał się też główną zachętą dla wszystkich ziem ościennych, że się z Polską pragnęły połączyć. Ruś Czerwona, której wszystkie prawa pozostawiono i która żadnego od Polaków nie doznała ucisku, była w tym dziele zjednoczenia świecącym przykładem. Nie pozostawił zresztą Kazimierz samorządu ziem i miast bez swojego nadzoru i wpływu.

czytaj dalej

Charakterystyka pojedynczych szczepów

0

W najgorszym położeniu znajdowały się szczepy połabskie, wystawione na zupełną zagładę ze strony lepiej od nich zorganizowanych i silniejszych Niemiec. Na nic się tu przydała bohaterska waleczność Słowian, na nic ich najświetniejsze zwycięstwa. Zrzucili Słowianie jarzmo nałożone im przez Karola Wielkiego, ale Henryk I (Ptasznik) w sto lat później ponownie ich ugiął, wybili się na wolność, ale margrabia Gero znowu niebawem pokonał ich. Powtarzało się to bez ustanku, a za każdym razem wytępili Niemcy część Słowian, posunęli dalej na wschód swoje granice, przysłali kolonistów, zaprowadzili urzędy, założyli biskupstwo i zagarnęli niepowrotnie część słowiańskiej niegdyś krainy. Na wschodnich tych swoich granicach urządzali Niemcy tak zwane marchie, czyli margrabstwa, prowincje zorganizowane wojskowo. Margrabia był jakby udzielnym panującym, wypowiadał i prowadził wojny, zawierał pokój, rozstrzygał bez apelacji do cesarza, a biada, kto by mu się odważył sprzeciwić. Słowianie natomiast połabscy zamiast się na Niemców zapatrywać, przyjmować ich doskonalsze urządzenia, chrześcijaństwo, cywilizację, przez nienawiść ku Niemcom trzymali się uparcie swego pogaństwa, swoich dawnych zwyczajów i niedołężnych urządzeń. Łącząc się chwilowo w związki szczepowe, rozdzielali się wkrótce wskutek niezgod i waśni, każdy lud bronił swej odrębności, wódz ustanowiony przez szczep nie miał zapewnionego posłuszeństwa, a tak jednością, wytrwałością i lepszą organizacją zwyciężali ostatecznie Niemcy.

czytaj dalej

Charakterystyka pojedynczych szczepów – ciąg dalszy

0

Toż samo możemy powiedzieć o Pomorzanach. Zamieszkali nad morzem, zasłonięci od niszczących najazdów weszli wcześnie w stosunki z Danią i Skandynawią, rozwinęli handel, żeglugę morską i przemysł, zbudowali pierwsi nad brzegiem morza osady, które dla licznej swojej ludności, pracy przemysłowej i handlowej oddanej, mogły się miastami nazywać. W porównaniu z Pomorzem wszystkie inne szczepy, nie wyłączając Polanów, były jeszcze w XI i XII wieku poniekąd dziczą. Pomorzanie odznaczyli się jednak nadzwyczajnym konserwatyzmem, trzymali się uparcie prastarych wyobrażeń i urządzeń religijnych i politycznych. Potężny swoim wpływem stan kapłański, jakiego inne ludy nie znały, broniąc swego politycznego znaczenia i stanowiska bronił z największą zaciętością u Pomorzan pogaństwo. Zdawało się też, że cała ich energia i charakter wytężyły się w tym kierunku. Nowych szerokich zamiarów nie umieli sobie stworzyć, do wyższego posłannictwa dziejowego nie umieli się zbudzić.

czytaj dalej

Bolesław Śmiały (1058-1080) – ciąg dalszy

0

Szczupłe te fakta w ustach kronikarzy średniowiecznych, którzy nam je opowiadają, przybrały postać zupełnej legendy. Nieustanne wojny Bolesława nużyć miały niezmiernie rycerstwo. Podczas długiej mebytności panów czeladź pozostała w domu zaczęła się buntować, żony i córki ich zabierać i dobytek trwonić. Posłyszawszy o tym rycerstwo opuściło króla zajętego wojną na Rusi i powróciło do domu dla robienia krwawego porządku. Rzucił się z wściekłego gniewu Bolesław, powrócił prędko z wyprawy i rozpoczął srogie, okrutne prześladowanie nie tylko tych, którzy go opuścili, ale nie mniej tych, którzy wszczynali w kraju nieporządki i wywołali tłumny powrót rycerstwa z wyprawy. Okrucieństwo króla nie miało żadnego hamulca w poczuciu sprawiedliwości, rozpusta i namiętności jego – żadnych cugli i granic. Znalazł się jednak wpośród duchowieństwa mąż, który się odważył otwarcie przeciw królowi wystąpić i w imieniu Kościoła głośno go do poprawy wzywać. Bolesław nie przyzwyczajony do takiej mowy od żadnego ze swoich poddanych, zaślepiony w namiętności i dumie, tym sroższym zapalił się gniewem i tym więcej w złem i zbrodni się nurza. Ale i biskup Stanisław nie odstąpił od przedsięwzięcia. Straszna klątwa kościelna spadła na głowę króla, zamknęły się przed nim kościoły, ustała służba Boża. Wszystko zaczęło od Bolesława stronić, jako sprawcy nieszczęścia mu złorzeczyć i w otwarte przeciw niemu wiązać się spiski. Widząc zwyciężającego biskupa, a nie znając miary w swym gniewie, król postanowił jednym zamachem całą rzecz przeciąć. W chwili, kiedy św. Stanisław w Kościele na Skałce w Krakowie mszę św. odprawiał, zjawił się na progu kościoła rozjątrzony Bolesław i wydał rozkaz drużynie, aby zamordowała biskupa. Cofnęli się z przerażenia dworzanie. Wówczas król z obnażonym mieczem wpadł do kościoła i biskupa własnoręcznie uśmiercił. Z tą jednak chwilą klątwa Boża zaczęła ścigać zbrodniarza. Cały naród od niego się odwrócił i do opuszczenia kraju i tronu go zmusił. Tak tłumaczy dzieje Bolesława legenda, utworzona pod wpływem kanonizacji św. Stanisława i potępiająca bezwzględnie monarchę.

czytaj dalej

Bolesław Chrobry (992-1025). Budowa państwa cz. III

0

Okres I – Państwo polskie pierwotne, patriarchalne Bolesława i państwo przezeń stworzone do rzeczypospolitej chrześcijańskiej uroczyście przyjąć. Sylwester wysunął naprzód Ottona i rzeczywiście w r, 1000 cesarz ten do stolicy polskiej z całą okazałością przybywa. Za pobudkę przyjazdu posłużyła pielgrzymka do grobu słynnego wówczas męczennika św. Wojciecha. Apostoł ten pogan, Czech z urodzenia, bawił długo w gościnie na polskim dworze, a wyprawiwszy się celem nauczania pogańskich Prusaków, od nich zamordowany. Bolesław wykupił jego ciało i złożył w Gnieźnie jako przedmiot ogólnej czci i pobożnych wędrówek. Nie potrzeba dodawać, że pielgrzymującego cesarza przyjął Bolesław z całym, na jaki go stać było, przepychem. Popisy wojskowe okazywały siłę, wspaniałe uczty i hojne podarunki dla cesarza i całej jego drużyny świadczyły o zamożności i zagospodarowaniu się nowego polskiego państwa. Niemcy byli olśnieni, a przede wszystkim Otto. Pochlebiało to jego dumie, że tak potężny monarcha, jak Bolesław, oddaje mu jako cesarzowi rzymskiemu należną cześć i pierwszeństwo, że mu przyrzeka pomoc i współdziałanie, nie tylko więc pobytem swoim w Polsce panowanie Bolesława milcząco uznał, włócznią św. Maurycego z gwoździem krzyża świętego go obdarzył, do założenia biskupstw, o czym później powiemy, dopomógł, ale na uroczystej biesiadzie zdejmuje ze skroni swoich koronę, wieńczy nią Bolesława i mianuje przez to patrycjuszem, tj. przyjacielem i sprzymierzeńcem narodu rzymskiego.1

czytaj dalej

Bolesław Chrobry (992-1025). Budowa państwa cz. II

0

Nie zadowalając się podbojem i zaprowadzeniem polskich urządzeń, myślał tymczasem Bolesław nad utrwaleniem całego dzieła, nad zdobyciem mu uroczystego uznania ze strony papieża i cesarza. Sprzyjały temu nadzwyczaj okoliczności. Patrzyły wprawdzie na zdobycze Bolesława zazdrosnym okiem Niemcy. Stara ich a wielka potęga groźną się mogła stać dla młodego polskiego państwa, gdyby ją mogli zjednoczyć i całą siłą na Polskę się rzucić. Niemcy jednakże ówczesne składały się z kilku odrębnych szczepów, Franków, Sasów, Bawarów i Szwabów, a każdy z tych szczepów odrębnych swoich dziedzicznych miał książąt i ze wszystkimi innymi współzawodniczył. Do wspólnego trwałego działania nie mógł nakłonić ich król niemiecki, bo król ten, obierany dożywotnio przez książąt szczepowych i od ich poparcia zależny, musiał się z nimi samymi nieustannie ucierać i niewielką miał władzę. Ratowało to Polskę, która właściwie tylko z najbliższymi swymi sąsiadami, z książętami saskimi musiała się liczyć, a tym już łatwiej zdołała wystarczyć. Królowie zresztą niemieccy piastowali zarazem cesarską koronę, podówczas Otto III, człowiek młody, wielkiej ambicji, a jeszcze większy marzyciel. Zniechęcony ciągłymi zatargami z niemieckimi książęty, nie mogąc na nich skutecznie się oprzeć, myślał wiele więcej o swojej cesarskiej rzymskiej niż o królewskiej niemieckiej koronie, pracował przez całe życie nad rozciągnięciem swego wpływu na wszystkie chrześcijańskie narody, nad urzeczywistnieniem idei światowego cesarstwa, a zajęty tak wielkim zadaniem zapomniał zupełnie o interesach Niemiec, nieraz nawet wbrew interesom tym nie wahał się działać i poza granicami Niemiec do uśmierzenia ich wewnętrznych waśni szukał niejednokrotnie oparcia. Ambicję tę Ottona podsycał jeszcze sławny uczony Gerbert, który w roku 999 pod imieniem Sylwestra II zasiadł na stolicy papieskiej. Sięgał Sylwester dalej, obawiając się bowiem zbytecznej przewagi cesarzów, patrzył chętnie na wzmaganie się innych państw chrześcijańskich, które by wobec Niemiec mogły przeciwwagę stanowić. Tak więc zarówno cesarz, jako też papież, każdy z innych powodów, gotowi byli uznać zdobycze Bo-

czytaj dalej

Apostolstwo Litwy

0

Na ślub Jadwigi z Jagiełłą nie omieszkano zaprosić wielkiego mistrza Zakonu, dając mu przez to poznać, że wybiła godzina, w której albo się przed połączoną Litwą i Polską ukorzyć, albo walkę o śmierć i życie przyjąć koniecznie musi. Wielki mistrz odrzucił zaproszenie wymawiając się, że mu za daleka do Krakowa droga, a tym samym wyzwanie przyjął.

czytaj dalej