Druga edycja Dziejów Polski – ciąg dalszy

0

Bobrzyński jednostronność ujęcia nie wyrzekał się swych głównych myśli, zarówno wtedy, kiedy pisał, że „nie granice i nie sąsiedzi, tylko nieład wewnętrzny przyprawił nas o utratę politycznego bytu”,47 jak gdy stwierdzał w kategorycznej formie:

czytaj dalej

MICHAŁ BOBRZYŃSKI I JEGO DZIEJE POLSKI W ZARYSIE

0

Jeżeli zadalibyśmy sobie pytanie, jakie dzieło historyczne o przeszłości Polski wzbudziło przed stoma laty największe zainteresowanie, a zarazem sprowokowało najostrzejsze kontrowersje, wielu z nas nie zawahałoby się odpowiedzieć: Dzieje Polski w zarysie M. Bobrzyńskie- go, Z ogromnej fali wypowiedzi polemicznych, jaką podniosła książka młodego krakowskiego historyka, niewiele wyłuskać można przejawów zachwytu uczony włożył przysłowiowy kij w mrowisko, nie zadowolił w pełni właściwie nikogo, tak że niemal nikt z wybitnych ówczesnych przedstawicieli polskiego życia umysłowego, niemal żaden historyk, pisarz, artysta i niemal nikt z publicystów, nawet spośród własnego środowiska autora, nie chciał przyjąć zaproponowanego przez Bobrzyńskiego wykładu dziejów polskich bez tych czy innych, niejednokrotnie ważkich zastrzeżeń. Jest przy tym bardzo znamienne, że przeciwko zapatrywaniom, rozwiniętym na kartach Dziejów Polski w zarysie, wystąpili także niektórzy spośród bliskich autora, tych, którym dedykował on pierwsze wydanie swojego dzieła, że w szranki naukowej polemiki stanęli wybitni historycy, do których uczony bezpośrednio nawiązywał i których uważał za swoich mistrzów.1

czytaj dalej

Każdy powiat dzielił się na opola

0

Na czele opola stał włodarz książęcy (villicus), który wyznaczał ludności w opolu mieszkającej do uprawy grunta i pobierał od tej ludności wszystkie daniny, jakich ona dostawić według rozporządzeń królewskich była obowiązana. Daniny te w naturze, a więc: zboże, bydło, drób, sukno itd., odwozili włodarze na gród powiatowy i składali je w ręce prokuratora, najwyższego urzędnika skarbowego w powiecie, któremu podlegali. Gromadziły się w ten sposób na grodach ogromne spichrze i zapasy, czekające rozkazów książęcych. Utrzymywali się z nich urzędnicy i załoga grodu, w razie wojny uzbrajało i żywiło wojsko, w czasie uroczystości sprawiał król całej ludności biesiady, rozdawał ubiory i narzędzia, w razie głodu i niedostatku ludność tę wspierał.

czytaj dalej

Zwycięstwo możnowładztwa w czasie bezkrólewia (1382-1386)

0

Tryumfowało stronnictwo szlacheckie czując, że Maria królowa nie zdoła się w Polsce na tronie utrzymać, wiedząc, że naród nienawidzonego Brandenburczyka ze wstrętem odepchnie. Opierając się zbrój no Zygmuntowi, zawiązała szlachta wielkopolska w r. 1382 w Sieradzu konfederację, w której postawiła zasadę, że córka Ludwika, obejmująca wraz z mężem tron polski, stale w kraju ma rezydować. Tymczasem w braku wszelkiego rządu rozprzęgły się wszelkie stosunki, zawrzała wojna domowa prowadzona przez wrogie sobie rody Nałęczów i Grzymalitów. Stronnictwo szlacheckie idąc coraz dalej, uzyskawszy samego arcybiskupa Bodzantę na swego przywódcę, postawiło w końcu kandydaturę popularnego w narodzie Ziemowita mazowieckiego i zwołało w r. 1383 powszechny zjazd do Sieradza, aby kandydaturę tę przeprowadzić.

czytaj dalej

Bezkrólewie (1034-1040)

0

Teraz dopiero nad nieszczęśliwym krajem rozszalały się burze. Naród upokorzony hołdem Mieczysławowym wypędza jego żonę, Niemkinię Ryksę z małoletnim synem Kazimierzem, a nie czując żadnego nad sobą pana, puszcza wodze namiętnościom tak długo tłumionym. Niewiele lat liczyło chrześcijaństwo w Polsce swojego istnienia, narzucone ludowi utrzymało się raczej powierzchownie, a głębszych jeszcze nie zapuściło korzeni. Pogaństwo podniosło więc głowę, lud popalił kościoły, porąbał krzyże, duchowieństwo rozpędził lub wymordował, przywracając dawne obrządki i bożyszcza. Każdy szczep chciał być u siebie panem. Rzucono się na hierarchię urzędniczą, która jedności państwa broniła i zgotowano jej tenże los, co duchowieństwu. Zjawili się wszędzie samozwańczy przywódcy ludu i głosili książętami pojedynczych dzielnic. Najgłośniejszym spomiędzy nich stał się Masław, niegdyś cześnik na dworze Mieczysława, teraz wszechwładny pan na Mazowszu.

czytaj dalej

Słowiańszczyzna polska. Kraj. Związki rodzinne

0

W podobnych warunkach jak ludy czesko-morawskie znajdowały się także te ludy słowiańskie, pochodzeniem, zwyczajami, narzeczem bardzo do siebie zbliżone, z których później wytworzył się polski naród i państwo i które dlatego objąć możemy jedną nazwą Słowiańszczyzny polskiej, czyli lechickiej. Mieszkały one na wielkiej płaszczyźnie na północ od Czech aż do brzegów Bałtyckiego Morza, pomiędzy Elbą a Wisłą.

czytaj dalej

Państwo polskie średniowieczne patrymonialne

0

Od dawna też, od czasów Chrobrego, na tę krainę żyzną i z natury bogatą spoglądali pożądliwym okiem Polacy. Posiadanie jej nie tylko wynagradzało im straty ponoszone nieustannie na zachodniej granicy, nie tylko pozwalało im się rozszerzyć na wschód, kiedy zachód był już przed nimi zamknięty, ale nadto zabezpieczało im wielką drogę handlową ku brzegom Czarnego Morza, która stanowiła dźwignię ich przemysłu’i dobrobytu.

czytaj dalej

Sprawa sukcesji po Piastach – dalszy opis

0

Ziemowit III, syn Trojdena, ks. mazowieckiego, miał dwóch braci, Bolesława ks. Czerwonej Rusi (fl340) i Kazimierza, po którego śmierci r. 1354 objął całe Mazowsze. .Umarł r. 1381, dzieląc kraj między dwóch synów, Janusza ks. na Czersku i Warszawie i Ziemowita IV, ks. na Płocku. Trzeci syn, Henryk, był biskupem płockim. cząwszy polityką nową, dalej sięgającą w przyszłość, pamiętał, że ją dłuższemu pobytowi na dworze andegaweńskim w Węgrzech zawdzięczał, nie przypisywał innym Piastom, a mianowicie Ziemowitowi, zdolności do dalszego poprowadzenia tej polityki, w której przyszłość Polski upatrywał, i gdzie indziej postanowił sobie wyszukać godnego następcy. Gdzież go miał szukać, jeśli nie na węgierskim dworze, z którym się przez wydanie siostry swojej Elżbiety za Karola Roberta spowinowacił i od którego nieustannie sam potrzebował pomocy. Szło przecież Polsce o odzyskanie wydartego przez Krzyżaków Pomorza, któż tego mógł lepiej dokonać, jak nie ten następca Kazimierza, który z tronem polskim i węgierską koronę połączy. Jakoż już w r. 1336 w czasie układów wyszogrodzkich zawarł Kazimierz z Karolem Robertem umowę, mocą której syna jego, Ludwika, swoim następcą wyznaczył i odzyskanie Pomorza jako pierwszy warunek i obowiązek nań włożył.

czytaj dalej

Związek polityczny. Państwo

0

Spółzawodnictwo to popycha atoli często ludzi do rozlicznych rozterek i waśni, do groźnych nawet orężnych zapasów, które powtarzając się nieustannie zniszczyłyby siły walczących i całą pracę społeczną wstrzymały. Potrzebną jest przeto jakaś wyższa siła, która by takim zapasom zapobiegała i utrzymała równowagę pomiędzy pojedynczymi kółkami, z jakich składa się społeczeństwo.

czytaj dalej

Lelewelowski pogląd

0

Nie potrzeba znać polskiej historii, ażeby przeczytawszy taki pogląd powiedzieć, że ułożony jest a priori, że się faktom historycznym narzuca i wszystkie na swoją korzyść układa i nakręca. Nietrudno też w całej historii Lelewela ujrzeć odblask owej filozofii spekulacyjnej, która z początkiem tego wieku za wzorem Hegla, Rottecka, Guizota użyła i nadużyła historii dla upozorowania swoich rozlicznych systemów, która zaczynała od historio- zofii, zamiast na niej kończyć. Błędny ten kierunek znalazł jednak na Zachodzie pewne granice, przede wszystkim w wydawnictwie źródeł, prowadzonym na wielką skalę pod opieką i funduszem rządów, a wydobywającym na jaw mnóstwo szczegółów i faktów. Im więcej zaś znanych jest faktów, tym trudniej je oczywiście do jakiegoś poglądu nakręcić, tym pogląd ten musi być głębszy, a mniej jednostronny. Oddawali się też na Zachodzie pracy historycznej ludzie, którzy mieli sposobność fachowo się wykształcić, którym liczne zakłady naukowe i zbiory dawały możność wyrobienia sobie szerokich wiadomości i trzeźwiejszego, krytycznego zmysłu.

czytaj dalej

Wielkopolska

0

Cały ruch polityczny ograniczał się też w wieku XIII do dwóch wielkich dzielnic, Mało- i Wielkopolski. Niezmierne między nimi wyrobiło się przeciwieństwo.

czytaj dalej

Urządzenie państwa – dalszy opis

0

Skorzystano też z przykładu danego przez króla Wacława i w każdej dzielnicy ustanowiono nie znanych dawniej w Polsce starostów, oddając siłę zbrojną pod ich rozkazy. Starostowie ci, od króla zupełnie zależni i poleceniom jego ślepo posłuszni, stanowili teraz najsilniejszą, nigdy nie zawodzącą podporę rządów królewskich i byli największą rękojmią jedności państwa. Oni tępili rozbójników, sądzili zbrodniarzy na gorącym uczynku schwytanych i wyroki takie natychmiast, nie dopuszczając apelacji, wykonywali. Oni siłą swą zbrojną trzymali na wodzy zachcianki miast lub możnych panów duchownych i świeckich, oni poskramiali rozruchy, jakie czasami podnosili niezadowoleni z silnych rządów królewskich urzędnicy ziemscy. Ramię ‚królewskie dosięgło nawet takiego potentata, jakim był Maciek Borkowicz, wojewoda poznański. Podnoszącego bunt kazał Kazimierz Wielki schwycić i w więzieniu głodem zamorzyć.

czytaj dalej