O nauce historii polskiej i jej umiejętnym badaniu cz. II

0

Poparli biskupa smoleńskiego szczegółowymi pracami ludzie wielkiej nauki i prawdziwego talentu: Tadeusz Czacki, historyk prawa, Józef Ossoliński, Jerzy Bandtkie i Feliks Bentkowski, historycy literatury, Wawrzyniec Surowiecki, statystyk, na koniec Jan Potocki i Adam Czarnocki (znany pod pseudonimem Zoriana Chodakowskiego), znakomici archeologowie, którzy rzucili pierwsze myśli do zbadania słowiańskich starożytności.

Ujemne jednak strony badań Naruszewicza wybujały w jego następcach i naśladowcach, którzy postanowili dzieje jego, obejmujące tylko piastowskie czasy, doprowadzić do końca, a nie posiadali jego talentu i pracy. Jeżeli Naruszewicz wziął sobie za przewodnika w dziejach swoich Długosza, to Albertrandy, Gołębiowski, Niemcewicz trzymali się prawie niewolniczo tegoż Długosza lub Heidensteina, a Bohomolec, Krajewski, Kwiatkowski tłumaczyli żywcem Heidensteina lub Kochowskiego, pozbywając się krytyki i badania źródeł. Cel dydaktyczny, stojący na dalekim planie w Naruszewiczu, występował na pierwszy plan u jego następców i sprowadzał czczą deklamację i frazeologię. Pomijano zupełnie panowanie Zygmuntów Jagiellonów, jako wiek reformacji religijnej, przedmiot dla historyka drażliwy, w dziejach naszego upadku, od schyłku XVII wieku począwszy, wyręczano się cudzoziemcami, Coyerem, Salvandym, Rulhierem, Ferrandem.

Napisał Jerzy Bandtkie, wykształcony w niemieckiej szkole, wyborny na owe czasy podręcznik dziejów polskich,1 ale prześcignęły go Śpiewy historyczne Niemcewicza2 z objaśnieniami, zawierającymi zbiór historii polskiej ze strony wyłącznie dekoracyjnej i moralnie pojętej, książeczka, która niesłychanej doczekała się popularności.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>