Możnowładztwo wobec Krzywoustego – dalszy ciąg

0

Pierwszemu zadaniu sprostała żelazna energia i niezaprzeczona wyższość umysłu Krzywoustego. Umiał, kogo należało, nagradzać, umiał też i przykładnie karać. Wodza swojego Żelisława, który utraciwszy jedną rękę w bitwie, drugą za miecz uchwycił i przeciwnika zarąbał, darem szczerozłotej rzeźbionej ręki odznaczył wieśniaka, który podaniem konia w ucieczce życie mu uratował, zaszczytami obsypał, ale Wszeborowi wojewodzie, który stchórzył na polu bitwy, posłał w upominku kądziel i tak go tym upokorzył, że Wszebór, ukręciwszy z niej sznur, sam się na nim obwiesił. Skarbimira wojewodę za knowanie buntów oślepił, a nie zawahał się nawet przed okrutnym czynem oślepienia brata Zbigniewa, gdy tenże, niepoprawny, wrogów na własną ojczyznę sprowadzał.

Ducha swojego przelać chciał Krzywousty w urzędniczą starszyznę, zwoływał ją też często z całego kraju na wielkie zgromadzenia odprawiane w obozie, wypytywał o potrzeby i życzenia każdego zakątka obszernego państwa, zasięgał zdania i rady, rozstrzygał najważniejsze sprawy, wydawał rozkazy i postanowienia i z nimi do domu odsyłał. Zgromadzenia te zwały się wiecami, ale nie miały najmniejszej wspólności z dawnymi słowiańskimi wiecami. Na tamtych zgromadzał się cały lud i o sobie stanowił, na wiecach piastowskich zasiadali tylko powołani przez króla dostojnicy i urzędnicy duchowni i świeccy, nie stanowili o niczym, ale radzili królowi i jego przyjmowali rozkazy.

Żadnego kroku nie przedsięwziął Krzywousty dla zabawki lub osobistej próżności. Dwie wielkie myśli przyświecały mu nieustannie. On sam je postawił, wykonaniu ich czterdzieści lat swojego panowania poświęcił, następcom swoim i narodowi je nareszcie w spuściźnie przekazał. Jedną z nich była walka z Niemcami, drugą zawojowanie i apostolstwo Pomorza.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>