Każdy powiat dzielił się na opola

0

Na czele opola stał włodarz książęcy (villicus), który wyznaczał ludności w opolu mieszkającej do uprawy grunta i pobierał od tej ludności wszystkie daniny, jakich ona dostawić według rozporządzeń królewskich była obowiązana. Daniny te w naturze, a więc: zboże, bydło, drób, sukno itd., odwozili włodarze na gród powiatowy i składali je w ręce prokuratora, najwyższego urzędnika skarbowego w powiecie, któremu podlegali. Gromadziły się w ten sposób na grodach ogromne spichrze i zapasy, czekające rozkazów książęcych. Utrzymywali się z nich urzędnicy i załoga grodu, w razie wojny uzbrajało i żywiło wojsko, w czasie uroczystości sprawiał król całej ludności biesiady, rozdawał ubiory i narzędzia, w razie głodu i niedostatku ludność tę wspierał.

Całe państwo było więc niejako jedną wielką wsią, a cała ludność była ludnością wieśniaczą, Los tej ludności był ciężki. Przeciążona służbą wojskową i rozlicznymi daninami i powinnościami, nie miała żadnej własności gruntowej, niepewna jutra czekała, gdzie ją każdej chwili rozkaz książęcy przerzuci, ale ludność ta nie podlegała nikomu tylko księciu i jego urzędnikom i żadnych innych panów nad sobą nie miała.

Odrębne nieco stanowisko zajmowało duchowieństwo, szlachta i niewolnicy. O duchowieństwie mówiliśmy już wyżej. Szlachty było niewiele, kilkanaście, może kilkadziesiąt rodzin. Początek jej sięgał prastarych czasów, byli to bowiem potomkowie tych kniaziów, którzy niegdyś przed powstaniem Polski panowali nad pojedynczymi ludami. Podbój tych wszystkich ludów, dokonany przez Piastów, złamał ich znaczenie, pozbawił władzy, oni sami nienawidząc książąt piastowskich odsuwali się od ich dworu i od życia politycznego, a otoczeni zawsze pewnym poszanowaniem ludu okolicznego, dumni ze swego pochodzenia, zamykali się po swoich dworach i szczupłych posiadłościach, jakie im pozostawiono. Posiadłości te uprawiali swoją czeladzią, niewolnikami, których kupili lub na wojnie zdobyli, z ludnością wieśniaczą podlegającą królowi nie mieli żadnych stosunków, żadnego nad nią wpływu lub władzy. Dopiero powoli, widząc niezmierną potęgę Bolesława, uznawali potomkowie dawnych kniaziów niepodobieństwo zrównania się z nim kiedykolwiek, zaczęli więc garnąć się na jego dwór i w jego służbie, niektórzy przynajmniej, szukać dostatków i zasz- czytów. Król ich chętne.- pi’iin .b. :’,.i dstujenstwa wynosił, w otoczeniu ich przebywał, ale żadnych praw wyjątkowych im bynajmniej nie przyznał. Urzędnicy jego nie stanowili też żadnego uprzywilejowanego stanu. Zdolność osobista, łaska książęca, zasługi wynosiły ich na stanowisku urzędowi1, niedbalstwo, nieposłuszeństwo strącało na powrot w g og<>lu ludności, spośród której wyszli.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>