Energiczny król

0

Nikt też lepiej od energicznego króla nie umiał ugiąć, buty swych dostojników, nikt lepiej nie umiał strącić ich z przywłaszczonej roli reprezentantów narodu, a kontrolerów króla do skromnego stanowiska jego doradców i urzędników. Z dostojnikami świeckimi rzecz poszła łatwiej, bo sam król ich mianował, a kogo mianować miał, wiedział, umiał też i groźnym słowem zastraszyć, i urzędu pozbawić, a niechby który, jak dumny Włodko z Doma- borza, do czynnego się posunął oporu, głowa jego padała pod toporem kata bez żadnej litości. Trudniejsza rzecz z duchowieństwem, z biskupami, których wybierały kapituły i którzy przez to ani się króla obawiać, ani o względy jego ubiegać się nie mieli potrzeby. Mógł to znosić Jagiełło, ale nie Kazimierz Jagiellończyk. Skoro biskup zasiada w radzie królewskiej, król go mianować powinien, ażeby człowiek niechętny lub zdrajca wdarłszy się na biskupią stolicę krajowi nie szkodził. Tak rozumował król, jego kancelaria i dworskie stronnictwo, pomiędzy którym wodził rej Jan Rytwiański, marszałek. Pierwszym krokiem, który do tego celu zmierzał, było ze strony króla porzucenie dotychczasowej neutralności i uznanie Mikołaja V w roku 1447 papieżem. Biskupi polscy tracili przez to swą niezależność, ale pójść musieli za królem, który przez papieża spodziewał się nimi zawładnąć. Gdy ta nadzieja zawiodła, ucieka się Kazimierz do przemocy. Ilekroć opróżni się stolica biskupia, a kapituła zbierze się na elekcję, staje przed nią poselstwo królewskie i tego, a nie innego kandydata nakazuje wybrać biskupem. Słuchały kapituły rozkazu, nareszcie jedna z nich, krakowska, w roku 1460 stawia zasadniczy opór i zamiast wskazanego jej Jana Gruszczyńskiego wybiera biskupem Lutka z Brzezia, podkanclerzego królewskiego, mniemając, że król dla miłej sobie osoby od rozkazu odstąpi. Król zrozumiał podstęp, a stanowcze jego słowo zmusiło Lutka do zrzeczenia się kandydatury. Wtem papież korzystając z przysługującego mu prawa, nie czekając obioru kapituły, mianuje trzeciego kandydata Jakuba Sienieńskiego biskupem, a kapituła rada, że się papieżem zasłoni, Sienieńskiego popiera. Wytoczyła się sprawa na zjazd, ale król zaklął się, że woli królestwo utracić niż Jakuba na biskupstwo puścić. Sienieński stawia opór, ale Szairaniec i Pieniążek, starostowie grodów krakowskiego i sandomierskiego, szturmują zamek pińczowski, w którym się obwarował, sekwestrują dobra biskupie i oddają je Gruszczyńskiemu, rozpędzają kapitułę, a majątki jej grabią. Naprzeciw klątwie papieskiej wychodzi mandat królewski grożący gardłem każdemu, kto by się Sienieńskiego poważył popierać, a przed taką stanowczością ugina się duchowieństwo, Sienieński i papież. Odtąd królowie polscy sami biskupów mianują.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>