Druga edycja Dziejów Polski – ciąg dalszy

0

Bobrzyński jednostronność ujęcia nie wyrzekał się swych głównych myśli, zarówno wtedy, kiedy pisał, że „nie granice i nie sąsiedzi, tylko nieład wewnętrzny przyprawił nas o utratę politycznego bytu”,47 jak gdy stwierdzał w kategorycznej formie:

Z dziejów upadku wynosimy na koniec jedną jeszcze, najważniejszą zapewne naukę. Upadliśmy wskutek tego, żeśmy się sądzili wyższymi ponad prawa rządzące ludzkością. Zdawało nam się, że nam jednym wolno istnieć bez tego, o co inne narody krwawym dobijają się trudem. Wiedzmyż na przyszłość, że pracą, wytrwałością, zapałem możemy się wznieść wysoko, ale tylko w obrębie przyrodzonych warunków wskazanych w tej pracy, że dla nas jednych w porządku świata nie działy się i dziać nie będą cuda. Wierzmy w pracę, ale pamiętajmy zarazem, że walkę o byt na równych z innymi narodami prowadzimy prawach.48

Aby osłabić wrażenie pesymizmu, jakie powstało w umysłach czytelników pierwszego wydania jego książki, nadał nową redakcję niektórym innym sformułowaniom, zamieszczonym w Uwagach. Przeczytajmy uważnie słowa uczonego: jedynie pierwsze z przytoczonych zdań znaleźć można w tekście wydania pierwszego, dalsze znalazły się dopiero w drugim:

Umysł polski obejmował więc niegdyś szersze poglądy, pierś polska karmiła wznioślejsze dążenia od tych, w które nas zakuła i ciemnota, i kró- tkowidzenie w epoce upadku, a które wyidealizowała chorobliwa polityka i błędna historiografia ostatnich czasów. Jest z przeszłości co szanować i kochać, trzeba ją badać nie tylko w tym celu, ażeby się jej błędów strzec, ale także, aby jej zdrową spuściznę zachować i skutecznie nią władać. Praca nasza społeczna, która by bez tej głębszej historycznej działała podstawy, byłaby lekkomyślnym trwonieniem sił rzeczywistych bez możności wytworzenia nowych. Tylko przez zbadanie przeszłości prowadzi droga do poznania i ocenienia zasobów, którymi obecnie działamy, które jednak w przeszłości naszej dziejowej mają swe źródło i miarę.

Zwracając się atoli z całym zapałem do badań dziejowych, nie żądajmy od dziejów naszych więcej, niż nam dać mogą, nie szukajmy w nich całego programu dzisiejszej działalności i pracy, nowy program do nowych, zmienionych stosujmy warunków. Największa część przeszłości żadnej w tym kierunku nie kładzie nam tamy, bo największa z tej przeszłości nauka w tym niewątpliwie polega, że naród nasz tylko przyswajaniem sobie zdrowych zdobyczy cywilizacyjnych Zachodu, tylko rozszerzaniem widnokręgu swoich przekonań i uczuć, tylko szlachetną pracą nad najwyższymi zagadnieniami ludzkości rósł i potężniał.50

Bobrzyński nie ukrywał, że przewartościowanie tradycji narodowej, jakiego dokonał w swym dziele, będące nieuchronnie zabiegiem bolesnym, ma na celu nie tylko poznanie prawdy o przeszłości, lecz także dokonuje się w imię aktualnych potrzeb współczesnego pokolenia Polaków, tak jak widział je autor. Historiografia Bobrzyńskiego w coraz większym stopniu stawała się ideologicznym orężem polityki, której historyk był od dawna zwolennikiem, a która teraz coraz bardziej pocznie go pochłaniać.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>