Category Historia

Złamanie przywilejów

0

Były to już ostatnie wyniki, jakie Polska za pomocą swego dotychczasowego średniowiecznego ustroju mogła i zdołała osiągnąć. Czekały ją z całą spółczesną ludzkością zadania o wiele trudniejsze, wydobywał się już w drugiej połowie XV wieku brzask nowożytnych czasów, w których działalność człowieka o wiele szersze miała objąć zakresy, a myśl ludzka piąć się nawet poza te naturalne granice, jakie jej zakreśliła Opatrzność. Tylko skupiwszy jednolicie wszystkie swe siły społeczne mogły narody i państwa do nowej walki, do nowego spółzawodnictwa z nadzieją zwycięstwa wystąpić. Dobre były, konieczne przywileje średniowieczne, które budziły samoistność brakującą jednostkom i społeczeństwu, które osłaniały kiełkującą społeczną pracę, teraz się one przeżyły i straciły swoje pierwotne zadanie. Jakim będzie ten ustrój, do którego podążą narody, tego nikt jeszcze nie był w stanie odgadnąć, to jednak było pewne – ta zasada objawiła się w przeświadczeniu powszechnym – że przywileje muszą runąć, że około panującego, w jego ręku wszystkie siły narodu powinny się skupić. Z tym pojęciem rodzili się ludzie, zarówno ci, którym przeznaczone było zasiąść na tronie, jako też ci, którzy ten tron mieli otoczyć i wesprzeć, jak wreszcie i ci, którzy wydanych rozkazów mieli słuchać i oczekiwać. Trudniejsze zadanie dokonać się miało u narodów zachodnich, których ustrój średniowieczny na feudalizmie się oparł. Władza panującego była tam bowiem niemal żadna, tak dalece zagarnęli ją możni wasale i wielkie narody i państwa na mnóstwo drobnych państewek rozbili. A jednak znaleźli się panujący wyższego talentu, niezrównanej energii, którzy opór wasalów pokonali podstępem i siłą, którzy przywileje Kościoła i możnych złamali i całą władzę w swoim ręku skupili.

czytaj dalej

Pojęcie i podział historii polskiej na okresy

0

Ostatni cel, do którego zmierza dziejopisarstwo każdego narodu, polega na tym, ażeby pojedyncze zdarzenia historyczne związać i skupić w wielkie, jednolite grupy, a tym samym podział dziejów na okresy obmyślić. Znając, rozumiejąc już fakty, do podziału ich na okresy posiadamy głębokie przyczyny.

czytaj dalej

Powstanie państwa polskiego – ciąg dalszy

0

Podanie to najmniej ze wszystkich przez późniejsze dodatki skażone posiada tę zaletę, że nie pozwala nam szukać powstania Polski w awanturniczych hipotezach, na jakie wpadali nowsi historycy, a tłumaczy je podbojem i połączeniem ludów słowiańskich mieszkających nad Wartą przez książąt jednego z tych ludów. Jest to przypuszczenie najprawdopodobniejsze, które nam zarazem późniejszy wewnętrzny ustrój Polski najlepiej wyjaśnia.

czytaj dalej

Władysław II (t 1162)1 i Bolesław Kędzierzawy

0

Władysław napotkał w zamiarach jedynowładczych – podsycanych przez ambitną żonę Agnieszkę, córkę Leopolda austriackiego, oraz przez Piotra Własta – na stanowczy opór. Wystąpili przeciw tym planom możnowładcy zebrani na wiecu w Krakowie, między którymi wodzili rej Jakub, arcybiskup gnieźnieński, i Wszebór wojewoda, i pobili Władysława nad Pilicą, Gdy to nie skutkowało, gdy Władysław z pomocą Rusinów braci powypędzał i w Poznaniu ich obiegł, rzuciło duchowieństwo na książęcą parę klątwę, a możni panowie ująwszy się za młodszymi książętami chwycili za broń, zmusili Władysława do ucieczki roku 1142 i na czele państwa postawili najstarszego w rodzinie, drugiego z kolei brata, Bolesława Kędzierzawego. Tułał się odtąd Władysław na dworze cesarza Konrada, którego do ujęcia się za nim i do zbrojnych na Polskę wypraw nieustannie podżegał. Kilkakrotnie wtargnęły też do Polski cesarskie zastępy, którym Bolesław Kędzierzawy czoła stawić skutecznie nie umiał i przed cesarzem ukorzyć się musiał. Dla Władysława mała stąd jednak wyniknęła korzyść. Niemcy zaspokoiwszy swoją ambicję o wprowadzeniu go na tron nie myśleli na serio. Oburzony zaś jego zdradzieckimi związkami z Niemcami naród nie dopuścił go do dziedzictwa. Dopiero po jego śmierci trzej jego synowie otrzymali w roku 1163 dziedzictwo swoje Śląsk, którym między sobą się podzielili. Bolesław Wysoki otrzymał przy tym podziale Śląsk Środkowy i Władysław II, najstarszy syn Bolesława Krzywoustego, urodzony z pierwszej jego żony, zbisławy. t Bolesław Kędzierzawy, drugi syn Krzywoustego, urodzony z drugiej jego żony, Salomei. z Wrocławiem, Mieczysław Śląsk Górny z Raciborzem, a Konrad Śląsk Dolny z Głogowem. Do uronionego prawa przodowania pomiędzy polskimi książęty już jednak ani oni, ani ich potomkowie dojść nie zdołali.

czytaj dalej

Wielki książę Jagiełło

0

Wielki książę Jagiełło był to już nowy typ na tronie litewskim. Nie ufając w szczęście oręża i nie lubiąc wojennych zapasów, cichy i skryty, zbliżył się do Zachodu i do Krzyżaków i połączył w charakterze swoim podstęp Litwy z bezwzględnością Krzyżaka, który dla dopięcia celu przed żadnym nie cofnie się środkiem. Kiejstut władał nad Żmudzią, zachodnim zakątkiem Litwy, w którym najwięcej przechowywały się starodawne litewskie zwyczaje, i przedstawiał wierny typ starej, schodzącej już ze świata, wojowniczej i pogańskiej Litwy.

czytaj dalej

Olbracht i myśl o zemście

0

W roku 1497 zebrała się na koniec z całej Polski ogromna wyprawa wojenna, która ciągnąc na wschód wdarła się w nieprzebyte puszcze Multan i Wołoszczyzny. Na kogo ona ciągnęła, nikt właściwie nie wiedział, domyślano się, że król na tronie wołoskim osadzić chce brata swego, Zygmunta, i na Turków, śladem stryja swego Warneńczyka, się rzucić. Klęska pod Warną wywoływała w nim, ilekroć o niej wspomniał, ciężkie westchnienia, hańbę tę wielkiego rodu Giedyminów zmyć i pomścić przedsięwziął. Niestety, nie ta droga prowadziła do celu. Zapuszczać się na Półwysep Bałkański, od którego Polskę oddzielały Siedmiogród i Węgry, nie mieliśmy potrzeby, bo nas tam żadne trwale nie czekały nabytki. Okalając zaś Węgry od wschodu, napotykaliśmy na nieprzejrzane czarnomorskie stepy i wołoskie puszcze. Pierwej je należało zaludnić, szlaki przez nie wyznaczyć i powoli, aż do brzegów Czarnego Morza się posuwając, obronnymi miastami i warownymi grodami najeżyć. W takim kraju mogła Polska spokojnie oczekiwać nieprzyjaciela, mogła go stanowczo pokonać i – na czym jej zależało – od brzegów Czarnego Morza, od ujść Dniepru i Dniestru na zawsze odepchnąć, od połączenia się z hordami Tatarów powstrzymać. Tylko niestrudzona cywilizacyjna, gospodarcza i wojenna praca prowadziła do celu. Dwóch pierwszych nie brakowało, spełniał je naród polski, który już od stu lat pługiem swoim nad wschodnimi stepami świetne odnosił zdobycze, potrzeba zatem było, aby państwo tą zdobywczą pracę wzięło w swoją opiekę, ażeby gęstymi warowniami i stałym wojskiem zabezpieczyło granicę i dzikim najeźdźcom przystępu do niej wzbroniło. Nie osiągała tego żadna, choćby największa, najświetniejsza, ale krótkotrwała wyprawa zanim ona ujrzała chowającego się nieprzyjaciela, już ją bezludne puszcze, skwarne słońce, bezdenne ulewy lub nieprzebyte śniegi, głód i pragnienie do połowy zniszczyły. Takiemu losowi uległy później wszystkie nawały Solimanów i Amuratów na Polskę napadające, takiemu losowi uległa pierwsza wyprawa Olbrachta. W smutnym odwrocie padła połowa rycerstwa, a zdradliwy Wołoszyn mordował w lasach Bukowiny niedobitki i luźno idące zastępy.

czytaj dalej

Wypowiedź Szujskiego

0

Przytoczone słowa, zaczerpnięte z programowej wypowiedzi Szujskiego, uznanej za własną przez przywódców stronnictwa stańczyków, nie wymagają dłuższego komentarza. Świadczą dobitnie o społeczno-politycznym kształcie nowej politycznej orientacji, potwierdzają jej wsteczny ugodowy charakter. Uznanie, że w Galicji nie ma już żadnych społecznych problemów do rozwiązania, stało się podstawą do odrzucenia całej tradycji polskiej myśli demokratycznej i głoszenia haseł konserwatywnych. Ten właśnie program polityczny, którego Szujski był gorącym orędownikiem nie tylko na forum publicystyki politycznej, lecz również w aktywnej działalności, którą prowadził jako poseł na sejm galicyjski, a później członek Izby Panów w parla- u Wszystkie powyższe cytaty tamże, passim. mencie wiedeńskim – stanowi} wytyczną dla przedsięwziętej przezeń reorientacji poglądów na dzieje Polski, której dokonywał w swojej twórczości dziejopisarskiej. Młody Bobrzyński jeszcze w czasie studiów był pod urokiem myśli krakowskiego profesora: podzielał w zupełności polityczne zapatrywania stańczyków, czemu dawał wyraz w młodzieńczych wystąpieniach, bliskie mu były też historyczne sądy, ferowane z katedry przez ideologa zwycięskiej orientacji politycznej w Galicji.“ Nie oznacza to jednak, aby się z nimi w całej rozciągłości zgadzał.

czytaj dalej

MICHAŁ BOBRZYŃSKI I JEGO DZIEJE POLSKI W ZARYSIE CZ. II

0

Dzieje Polski w zarysie stanowiły nie pierwszą wprawdzie w na szej historiografii, ale z pewnością najwybitniejszą, najgłośniejsza i najbardziej konsekwentną odpowiedź na Lelewelowską wykładnię dziejów Polski, ze wszystkimi jej intelektualnymi, a także politycznymi i społecznymi konsekwencjami. Były książką zrodzoną z wielkich, aktualnych konfliktów współczesności, z rozczarowania do prób dobijania się niepodległości z bronią w ręku, które to próby w świetle doświadczeń powstania styczniowego, ostatnio zaś załamania się nadziei, jakie wiązano z Francją, po jej klęsce w wojnie z Prusami i utworzeniu zjednoczonego cesarstwa niemieckiego, złączonego sojuszem z imperium carskim – zdawały się niweczyć dla Polaków wszelką szansę ewentualnej walki o niepodległość. Reformy przeprowadzone w monarchii austriackiej, w wyniku któiych Galicja uzyskała autonomię, wytworzyły tam warunki sprzyjające dla tendencji ugodowych, które zostały zdyskontowane przede wszystkim przez żywioły konserwatywne, reprezentujące interesy klas posiadających. Wymagało to reorientacji świadomości politycznej, czemu między innymi miała służyć również historiografia, rozwijająca się w spolonizowanym Uniwersytecie Jagiellońskim i w krakowskiej Akademii Umiejętności, pod względem ideologicznym i politycznym związana z obozem tzw. stańczyków. Ich program występował przeciwko próbom prowadzenia przez Polaków samodzielnej polityki na forum międzynarodowym, opowiadał się – wbrew tradycji powstańczej i demokratycznej – przeciwko wszelkim próbom konspiracji i zbrojnych powstań, wzywał społeczeństwo do pracy organicznej w dziedzinach gospodarki, oświaty, kultury i nauki i do wyrzeczenia się otwartej opozycji w stosunku do władz zaborczych. Kiedy w latach siedemdziesiątych w związku ze sprawą bałkańską i wojną rosyjsko-turecką w części polskiego społeczeństwa jęły odżywać myśli o podjęciu nowej próby zbrojnego wybicia się na niepodległość (Konfederacja Narodu Polskiego), stańczycy stawili tyra dążeniom zacięty opór.

czytaj dalej

Idea połączenia Czech i Polski

0

Wielka była niewątpliwie idea połączenia Czech i Polski, ale ja- kiemiż ofiarami ją należało okupić! Przerzucając się na stronę hu- sytów traciła Polska w jednej chwili stanowisko swe decydujące w katolickim świecie, ćmiła blask, jakim się za pośrednictwem swych biskupów na soborze konstancjeńskim okryła, pozbywała się najskuteczniejszej broni na zakon krzyżacki. Podnosząc dotąd posłannictwo apostolskie na Litwie, wskazując na jego owoce, podnosząc czynny głos w legalnej reformie Kościoła, gubiła Polska Zakon moralnie, pozbawiała go poparcia w chrześcijańskim świecie i na powolną śmierć skazywała. Podejrzana zaś o husy- tyzm zwróciłaby na siebie krucjaty Zachodu i dopomagała do odrodzenia złamanego, ale ostatecznie nie pokonanego Zakonu. A dalej – mieszając się w sprawy czeskie, czyżby nie musiała Polska odwrócić uwagi swojej od świeżo nawróconej i luźno z Polską trzymającej się Litwy? Dzierżył tam silne rządy bohaterski wódz, a większy jeszcze administrator. Witold z poparcia udzielonego mu przez Polaków dla wzmocnienia Litwy nieustannie korzystał, ale dla talentu jego i ambicji za małe to było do popisu pole. Dumny syn Kiejstuta pragnął i w Polsce słabym Jagiełłą kierować, a doświadczywszy niejednokrotnie oporu rządzącej w Polsce możnowładczej hierarchii, zapałał nienawiścią ku niej, a przede wszystkim ku równemu mu talentem, a wyższemu energią i wykształceniem Oleśnickiemu. Witold po bitwie grunwaldzkiej odmawiał już Polakom w wojnach z Zakonem poparcia, chwycił się sprawy czeskiej, popychał ku niej wszelkimi środkami Polaków, a pragnąc ich na Zachodzie zatrudnić, równocześnie myślał nad wyzwoleniem się spod zwierzchnictwa Jagiełły i porozumiał się z cesarzem Zygmuntem o pozyskanie litewskiej korony. Czuła to doskonale polska hierarchia kościelna i miała w tym drugi ważny powód usunięcia się od husyckiej sprawy. Oba te jednak powody jeszcze kwestii nie mogły rozstrzygnąć. W poczuciu swojej siły mogła się Polska i zastępów całej Europy nie ulęknąć, i sprawy litewskiej z rąk swych nie wypuścić. Czyż atoli połączenie się z husytami czeskimi nie podkopywało właśnie tej siły, na której rządy Polski się opierały, czyż ruch husycki nie byłby się i Polsce udzielił, przeciw hierarchii kościelnej obrócił? Nie miała Polska siły do zapanowania nad strasznym zamętem społecznym, którego widownią były nieszczęśliwe Czechy, bo w łonie narodu polskiego istniały też same żywioły przewrotu, ruchowi husyckie- mu otwarcie sprzyjające i czekające tylko na dane hasło. Tymczasem niechby w Czechach minęła chwila pierwszego wybuchu, niechby się ułożyły namiętności, strawiły skrajne stronnictwa, to w chwili ogólnego znużenia, powrotu do spokoju i pracy, i ko- niecznych z Rzymem układów przyjdzie czas, w którym Polska silna i zachowana rolę swoją skutecznie odegra. Wszakżeż i wtenczas o konserwatywną i pobratymczą Polskę oprzeć się muszą w Czechach żywioły porządku. Oto wielkie i mądre przyczyny, które hierarchię polską od ujęcia się sprawy husyckiej wstrzymały.

czytaj dalej

Panowanie Władysława Jagiełły

0

Zaledwie pokonano Swidrygiełłę i zawarto pokój z Zakonem, i Władysław Jagiełło, ur, 1350» panował w Polsce od roku 1386 do 1434, miał cztery żony: 1) Jadwigę węgierską (fl399), 2) Annę cyllejską (fl416), 3) Elżbietę z Pileckich Granowską (TI420) i 4) Zofię k$. ruską, córkę Jerzego, ks. olszańskiego- Z tej ostatniej pozostawił dwóch synów: Władysława Warneńczyka i Kazimierza Jagiellończyka. o czym już mówiliśmy, sprawa czeska z nową, nie znaną przedtem wystąpiła siłą. Umarł w roku 1437 Zygmunt, ostatni z Luk- semburczyków, prawowity król węgierski i czeski z zięciem jego, Albertem, dynastia Habsburgów sięgnęła po raz pierwszy po obie korony, ale Czesi obawiając się germanizacji błagali usilnie o przysłanie im drugiego syna Jagiełłowego: Kazimierza. Zmieniły się już stosunki czeskie, stronnictwo umiarkowane po strasznych wstrząśnieniach osiągnęło nad skrajnymi taborytami przewagę, a zawarłszy z obradującym od roku 1431 soborem bazy lej skim kompromis (tzn. kompaktaty), umiało cechę herezji od siebie oddalić i stanowisko swe wzmocnić. Mieliż Polacy od sprawy czeskiej w tak korzystnych warunkach odstąpić! Nie należałoż całej potęgi Polski postawić na szali i wielkiej myśli jedności słowiańskiej urzeczywistnić? Kiedy jednak cały naród do myśli tej się zapalił, jedna hierarchia kościelna stanęła żelaznym murem przeciw wszelkiej łączności z Czechami, a na czele jej Oleśnicki. Przechylenie się ku sprawie czeskiej było zwycięstwem stronnictwa husytów w Polsce, a podkopaniem stanowiska hierarchii i jej rządów dotychczasowych, których za żadną cenę z rąk nie chciała wypuścić. Nie mógł Oleśnicki przeszkodzić wyprawie Kazimierza Jagiellończyka po czeską koronę, ale odejmując jej stanowcze rządu polskiego poparcie nie pozwolił jej dopiąć zamierzonego celu. Albert utrzymał się w Czechach, Kazimierz musiał ustąpić. Oburzenie na hierarchię, na Zbigniewa Oleśnickiego groźnym w Polsce wybuchło płomieniem. Zawiązały się w roku 1438 i 1439 dwie konfederacje, jedna pod przewodem Zbigniewa, druga pod sztandarem Spytka z Melsztyna, ale szczęście sprzyjało lepiej zorganizowanej hierarchii, stronnictwo husycko-czeskie upadło w krwawej bitwie pod Grotnikami, a sam Spytek Melsztyński waleczną śmiercią legł na pobojowisku. Szturmowano zamki hu- syckich panów, zabierano majątki, księży husyokich jako ka- cerzy palono na stosie, a Zbigniew Oleśnicki ujrzał się panem położenia.

czytaj dalej