Ruch polityczny szlachty – dalszy opis

0

Zapyta każdy, czyż król niebezpieczeństwa nie widział, jakim sposobem na takie postanowienie zezwolił? Jedyna to odpowiedź, że król tegoż samego co panowie spodziewał się po sejmikach, ale na swoją korzyść, w poparciu swych celów. I król naprzeciw panom potrzebował silnego punktu oparcia i nie bez wielkiej słuszności w szlachcie go szukał. Widzimy też w drugiej połowie XV w. osobliwsze zjawisko, króla i możno władców ubiegających się o pozyskanie sejmików. Sejmiki stają się widownią ich nieustannych zapasów, możnowładztwo używając prośby i groźby narzuca się sejmikom i systematycznie je burzy, ale Kazimierz Jagiellończyk posiada na to wyborny środek: staje sam na sejmiku, jeden po drugim sejmik osobiście odwiedza, a gdziekolwiek w pośrodku szlachty stanie, pryskają w jednej chwili wszelkie intrygi możnych, szlachta czuje w królu opiekuna, wierzy mu i ufa, i najczęściej poddaje się jego woli.

czytaj dalej

Rozwój Polski wewnętrzny

0

Polityka zewnętrzna Kazimierza świadczy o jego nadzwyczajnej roztropności, znajomości stosunków i mądrym użyciu sił własnych. Sama przez się nie usprawiedliwiałaby ona jednak przydomku „Wielki”, jakim Kazimierza już najbliższa obdarzyła potomność. Wielkim stał się Kazimierz dopiero przez to, że oszczędzając sił narodu od bezużytecznych, wyniszczających wojen, umiał je do pracy wewnętrznej skupić i umiał całemu narodowi w tej pracy jasną pochodnią swego geniuszu i niezachwianą energią przodować. Przodownictwo to tym większym w oczach naszych go stawia, że do kierowania pracą społeczną nie był wówczas monarcha polski obowiązany. Ustrój państwa był tego rodzaju, że społeczeństwo podzielone na stany pracowało samo i nie mogło się domagać poparcia od panującego, który tylko granic państwa strzec i równowagę wewnętrzną utrzymać był winien. Otóż Kazimierz Wielki umiał się wznieść ponad swój obowiązek, ponad pojęcia spółcze- sne, poznał bystrym swym okiem, że poparcie udzielone pracy społecznej zwiększy siły narodu, a tym samym i państwa, a wszechstronny jego umysł zdołał tej pracy na każdym polu wskazać należyty kierunek.

czytaj dalej

Przywileje Kościoła i szlachty – ciąg dalszy

0

Duchowieństwu temu potrzeba było odpowiedniego majątku, ale i na to znalazł się wkrótce sposób. Napady Mongołów zbudziły w książętach i w narodzie religijnego ducha posypały się na rzecz kościołów i klasztorów ogromne nadania i darowizny, a sprowadzeni koloniści niemieccy pod kierunkiem sprowadzonych również świeżo zakonników Niemców umieli dobra kościelne wkrótce zagospodarować i w kwitnącym postawić stanie. Odtąd duchowieństwo nie tylko inteligencją, ale nie mniej majątkiem górowało nad innymi stanami. Książęta zaś potrzebując nieustannie pomocy Kościoła spieszyli na wyścigi, ażeby nadawaniem mu obszernych przywilejów nowe jego stanowisko i stosunek do .państwa określać i regulować.

czytaj dalej

Polska i odzyskanie poważnego stanowiska w Europie

0

Czterdzieści lat niespełna trwała ta życiodajna praca, ale owoce jej już po kilku, po kilkunastu latach dały się uczuć. Pomimo krzywdzącego pokoju wyszogrodzkiego odzyskała Polska niebawem poważne stanowisko w Europie, ubiegali się o przyjaźń króla polskiego papieże, królowie, cesarze, a w każdej sprawie politycznej, ówczesny świat zajmującej, głos Kazimierza Wielkiego ciężko ważył na szali. Czuli cudzoziemcy, że mają do czynienia z narodem, który w danej chwili zdołałby nie tylko stoczyć jedną lub drugą bitwę, ale przeprowadzić wojnę z tą samą energią i wytrwałością, jaką się w pracy swojej dotychczas odznaczył. Siła żywotna i cywilizacyjna Polski objawiła się najlepiej w przyłączeniu Czerwonej Rusi. Niegdyś umieli Polacy walczyć, najeżdżać, pustoszyć, teraz kraje nabyte nauczyli się już trwale do siebie przywiązywać. Zamiast grabieży i gwałtów otoczył Kazimierz nabyty kraj najtroskliwszą opieką, zostawił mu jego prawa i urządzenia, zaprowadził też same co i w Polsce urzędy i władze, a naród polski popierając króla przenosił się na Ruś, kolonizował jej pustki, polską mowę, oświatę i obyczaj w niej szerzył. Nie przebolał też Kazimierz straty Mazowsza i Śląska i przynajmniej tego dopiął, że król czeski od prawa zwierzchnictwa nad Mazowszem ustąpił. W roku 1356 wykonał Ziemowit książę mazowiecki uroczysty hołd Kazimierzowi, a tak ta prastara polska dzielnica ścieśniła nierozerwalnie węzły łączące ją z Polską. W r. 1365 wróciły dobrowolnie do Polski zagrabione przez margrabiów brandenburskich Santok i Drezdenko. Znaczenie Kazimierza zajaśniało jednak najwy- żej w roku 1363 na kongresie odprawionym w Krakowie celem pogodzenia cesarza Karola IV z możnym królem węgierskim Ludwikiem, synem Karola Roberta. Oprócz cesarza i Ludwika zjechali do Krakowa królowie duński i cypryjski, wojewoda bawarski, wszyscy niemal książęta piastowscy, śląscy i mazowiecki, na koniec Bogusław książę szczeciński, z którego córką Elżbietą cesarz Karol IV równocześnie w Krakowie ślub i wesele odprawił. Roztoczyła Polska bogactwa, z którymi niewątpliwie wspaniałe niegdyś przyjęcie Ottona przez Chrobrego nie mogło iść w parze. Tam tylko panujący przepychem zabłysnął, teraz cały naród i wszystkie jego warstwy mogły dostatnio wystąpić. Uczta, wydana goszczącym u Kazimierza monarchom przez mieszczanina krakowskiego Wierzynka, przewyższała wspaniałością i rozdanymi na niej darami królewskie przyjęcia.

czytaj dalej

Poglądy historiozoficznych szkoły lelewelowskiej

0

Był więc dla nas już ostatni czas, ażeby się ocknąć i nad przeszłością naszą rozpocząć pracę nową i na lepszych podstawach opartą – jeżeli obcy nie mieli nas ubiec, jeżeliśmy nie mieli na dzieje nasze przez szkła obce, niemieckie, się zapatrywać. Obawa ta dzisiaj już prawie zniknęła i nie ma też rzeczy, która by nas większą napawała otuchą.

czytaj dalej

Poglą historyczny Lelewela

0

Naród nasz wyzdrowiawszy już moralnie pod wpływem rozbiorów, wyrobiwszy w sobie miłość publicznego dobra, musiał sam siebie zapytać, dlaczego i teraz cała jego działalność nowymi się kończy klęskami, musiał wejść głębiej w siebie i poszukać w dziejach swojej przeszłości obok upadku moralnego innych jeszcze wad i grzechów, z których się dotychczas nie wyleczył i które ciążąc nad nim, krępują całą jego obecną działalność. Jako przewodnik w tym nowym badaniu wystąpił Lelewel. Opuszczając i zaniedbywając nawet zupełnie stronę obrazową w dziejopisarstwie, oparł się na źródłach z pierwszej ręki, mnóstwo nowych wydobywał, opracowywał je krytycznie i wzajemny ich stosunek oceniał głębokim swoim umysłem sięgnął w tajniki naszego społecznego i politycznego rozwoju, poruszył ogrom najważniejszych pytań, a siląc się na ich natychmiastowe rozwiązanie i połączenie, postawił nowy gmach naszych dziejów.

czytaj dalej

Pierwsze wydanie Dziejów Polski w zarysie

0

Okoliczność, że właśnie Asnyk był jednym z tych, którym historyk dedykował swoje Dzieje Polski w zarysie, jest jednak niezmiernie wymowna. Bobrzyński obracał się wówczas w kręgach młodej krakowskiej inteligencji i stykał się na co ‚dzień na gruncie towarzyskim z ludźmi najróżniejszych przekonań, z którymi podejmował dyskusje na aktualne tematy.50 Nie zawsze musiały one prowadzić do uzgodnienia stanowisk. Brak śladów, by Asnyk kiedykolwiek w pełni solidaryzował się z zapatrywaniami historyka, podobnie rzec by można o wielu innych osobach, z którymi dyskutował w towarzyskim gronie. Niektórych raził Bobrzyński zbytnią pewnością siebie, niekiedy pomawiano go nawet o zarozumialstwo, chociaż nie zaprzeczano mu ni zdolności, ni… wymowności. „Towarzyskie” okoliczności narodzin fl Por. s. 43. o Por.: M. Szypowska, Asnyk znany i nieznany, Warszawa 1971, s. 41-9-421.

czytaj dalej

Okresy historii polskiej

0

Rozpoczyna się z tą chwilą, kiedy pewna grupa drobnych ln dów słowiańskich, zamieszkałych nad Odrą i Wisłą, skupiła w jeden naród i państwo polskie. Urządzenie tego państwa by: patriarchalne, bo siła łącząca pojedyncze ludy w jedną całość polegała na wspólności pochodzenia, na węzłach ścisłego pokrewieństwa panujący zaś uważał się za ojca jednej wielkiej rodziny ludów i na podstawie tej rodzicielskiej władzy rozkazywał i rządził, nadawał prawa, zaprowadzał Kościół, organizował społeczeństwo i państwo. Epoka ta państwa polskiego pierwotnego, patriarchalnego, państwa Bolesławów, kończy się w połowie XIII wieku z chwilą, kiedy na Polskę spadły nawały Mongołów.

czytaj dalej

Odzyskanie i apostolstwo Pomorza

0

W ścisłym związku z obronną wojną z Niemcami pozostawała kilkakrotnie walka zaczepna o zdobycie Pomorza, Polska miała odzyskać przystęp do Morza Bałtyckiego, utracony po śmierci Chrobrego, miała odzyskać ujścia głównych rzek swoich Odry i Wisły i możność spławiania swoich obfitych płodów na daleką północ i zachód. Już po te brzegi morskie pożądliwą rękę wyciągnęli Niemcy, Bolesław przeciął w ostatniej chwili ich usiłowania i postawił zdobycie Pomorza jako kwestię bytu dla całego narodu. Naród myśl Krzywoustego wybornie zrozumiał, szedł do wojny z niestrudzonym zapałem, a kiedy hufce polskie dotarły po raz pierwszy do morza, wydobył się z ich piersi bezwiedny głośny okrzyk zwiastujący spełnienie wielkiego zadania, powszechnemu uniesieniu nie było granic i miary. Walka z Pomorzanami toczyła się nie tyle w otwartym polu, ile około zdobycia warownych grodów i bogatych miast, w jakie obfitowało pogańskie, ale pod względem przemysłu i handlu wyżej od samej Polski stojące Pomorze. Zdobywali Polacy kolejno Białogród, Kołobrzeg, Wolin, Kamień i Szczecin. Krzywousty nie był jednakże w stanie od razu całego kraju do Polski wcielić i polskich urządzeń mu nadać. Musiał pozostawiać drobnych książąt pomorskich i tylko sobie posłuszeństwo i przyjęcie chrześcijaństwa z ich strony zapewnić. Przyrzeczenie takie składał już w roku 1107 po zdobyciu Czarnkowa Gniewomir, w r. 1109 po zdobyciu Nakla i walnej bitwie pod murami tego grodu przegranej Świętopełk, w roku 1121 po ponownym zdobyciu Szczecina Warcisław. Książęta ci, uginając się przed siłą Bolesława, zapominali jednak wkrótce o przyrzeczeniach

czytaj dalej

Nowe pokolenie otacza króla

0

Nie był to gmin szlachecki, ale potomkowie znakomitych rodzin: Rytwiańscy, Ostrorogowie, pierwsze pokolenie magnackie w Polsce, które nie wstępując do duchownego stanu najwyższą ówczesną naukę na włoskich uniwersytetach sobie przyswoiło, które tytuł doktora praw za wielki sobie poczytywało zaszczyt, a z prawa rzymskiego wynosiło poczucie silnej władzy panującego, bezwzględnego rozkazu i stanowczej konsekwencji w przeprowadzeniu. Ludziom tego rodzaju państwo średniowieczne, na przywilejach stanów oparte, nie mogło wydawać się ideałem skupiając się też około króla, wspierali go z całym zapałem we wszystkim, co złamanie tych przywilejów, a podniesienie siły-, rządowej miało na oku. Jeden z tych nowych ludzi, Jan Ostroróg, postawił nawet cały program nowego dążenia w memoriale, który siłą swej politycznej myśli stanowi jeden z najpiękniejszych pomników naszej literatury. Sarkali na tę młodzież nowym duchem przejętą, z rzadką bezwzględnością i poczuciem swojej wyższości występującą, z koniecznością zupełnej zmiany dotychczasowych stosunków się odzywającą, starzy ojcowie, gorszyło się ich nieprzyjaznym Kościołowi kierunkiem duchowieństwo, okrzyczały jako niebezpiecznych nowatorów tłumy, a jednak tą młodzieżą obsadzał Kazimierz Jagiellończyk urzędy starostów grodowych i bezwzględne woli swej wykonanie sobie zapewnił. Innych powoływał na dwór i do swej rady, a rzecz najciekawsza, że nawet w szeregach duchowieństwa znalazł ludzi nowego odlewu, np. takiego Jana Gruszczyńskiego, który wyniesiony na najwyższe dostojeństwa w Kościele, w imię nowej zasady z całą hierarchią kościelną do walki odważył się stanąć.

czytaj dalej

Możnowładztwo wobec Krzywoustego – dalszy ciąg

0

Pierwszemu zadaniu sprostała żelazna energia i niezaprzeczona wyższość umysłu Krzywoustego. Umiał, kogo należało, nagradzać, umiał też i przykładnie karać. Wodza swojego Żelisława, który utraciwszy jedną rękę w bitwie, drugą za miecz uchwycił i przeciwnika zarąbał, darem szczerozłotej rzeźbionej ręki odznaczył wieśniaka, który podaniem konia w ucieczce życie mu uratował, zaszczytami obsypał, ale Wszeborowi wojewodzie, który stchórzył na polu bitwy, posłał w upominku kądziel i tak go tym upokorzył, że Wszebór, ukręciwszy z niej sznur, sam się na nim obwiesił. Skarbimira wojewodę za knowanie buntów oślepił, a nie zawahał się nawet przed okrutnym czynem oślepienia brata Zbigniewa, gdy tenże, niepoprawny, wrogów na własną ojczyznę sprowadzał.

czytaj dalej